Polki i cena aborcji

Są chwile na żarty i krotochwile. Są chwile zmęczenia, zwykłego nawet znużenia polityką. Zwłaszcza polityką kraju niby swojego, a przecież odległego, gdzie od lat wielu się już nie mieszka. Gdzie i tak decydować o jego losach będa ci, którzy tam pozostali i są. Jestesmy symbolicznie jego częścia, ale bardziej w wymiarze kulturowym niż politycznym. I tak być powinno. Promować, rozwijać samemu tutaj, polską kulturę i jej szlachetne wątki (nie zajmując się jednocześnie ukrywaniem lub zamiataniem pod dywan tych brzydkich, które też są) – to nasza droga. Droga w czasach normalnych.

Co zrobić jednak , gdy czasy normalne zdaje się jakby ukryły się w szafie, schowały za rogiem? Wtedy milczeć i udawać, że to nie nasze sprawy nie wolno. Tak, jak nie wolno nam milczeć teraz właśnie, gdy w każdym momencie kobiety w Polsce mogą być postawione wobec całkowitego zakazu aborcji. To wykracza poza sprawy  sporu ideowego, poza ramy religijne (chyba, że mieszkasz w państwie teokratycznym a nie w rzeczypospolitej/republice.  Pokoleniom kobiet zabrało setki lat powolne wyrwanie się z tego obłędu śmierci, kalectwa i potępienia moralnego. Gdyż prawda jest taka, że slogany pełnego zakazu aborcji są sloganami śmierci a nie życia.   Że były w dalekiej przeszłości, a w krajach pół dzikich (lub właśnie w dyktaturach wyznaniowych) są do dziś, narażaniem na śmierć i okaleczenie. Że kobiety umierają w czasie nie medycznego usunięcia niechcianej ciąży, zostawiając wielokrotnie w domu dzieci już posiadane, które nagle stają się sierotami.  Nie będę wdawał się tu w anachronistyczne dysputy, czy zarodek,  wczesny płód, to dziecko czy zlepek komórek, który dopiero skutkiem trudnej i nie zawsze skutecznej dalszej przemiany może się dopiero rozwinąć w osobę ludzką. Że olbrzymia ilość kobiet nawet pojęcia nie ma, że mogły mieć już w swym życiu niejedną taką naturalną ‘aborcję’ kiedy ich organizm nie przyjmuje tego nowego związku komórek i go usuwa.

Co warto i trzeba w takich momentach wykrzyczeć do państwa, które swe obywatelki tak chce zniewolić to po prostu zwykłe:  Polki to nie szkapy i krowy, które prowadzi się na sznurku do byka i ogiera. To nasze matki. Nasze siostry, żony, przyjaciółki. To LUDZIE, OBYWATELKI. Na zniewalanie ich zgody być nie może. Nigdy nie będzie. Tylko kobieta ostatecznie tą decyzje na całe życie może podjąć. Tylko osoba, która jest w tej ciąży. Jest pewna miła symbolika w popularnym powiedzeniu, że to cała wioska wychowuje d19399614_1969168466442475_2860928822064474706_nziecko.  I o ile jest ono stosowne w opiece socjalnej i sąsiedzkiej, jakiej rodzinom może i powinno społeczeństwo dostarczyć – rzeczywistość jest taka, że dziecko jest wychowywane przez rodziców lub rodzica. I na tych ludziach spoczywa tego ciężar. Więc społeczeństwo nie ma prawa decydowania o czyjejś ciąży. I nie jest tak, że kobiety w Polsce masowo domagają się ‘aborcji na żądanie’. Przeciwnie – jest raczej większość olbrzymia za poważnymi ograniczeniami aborcji związanym z wiekiem płodu  i później dziecka w łonie matki. Jak w różnych krajach sprawy tego wieku rozwiązano zależy już głównie od środowisk medyczno-naukowych. I to nic z tym zakazem kompletnym aborcji nie ma wspólnego.

Autentyczna polityka pro-rodzinna i dążąca do pozytywnego bilansu przyrostu naturalnego państwa nigdy nie jest zależna od praw aborcyjnych a od konkretnej pomocy dla rodzin.  Trzeba stworzyć sytuacje i warunki, by ludzie chcieli mieć więcej niż dwoje dzieci a nie zmuszać je do tego by dzieci mieli. A już szczególnie jakieś szaleńcze pomysły zmuszania do rodzenia dzieci, które szansy na przeżycie mieć nie będą, co medycyna natalna może dość dobrze dziś rozpoznać.

Zakaz aborcji jest zakazem dostarczenia kobiecie opieki zdrowotnej. A to już przestępstwo. Jeżeli w prawie polskim kobieta (jeszcze) jest uznawana za człowieka, a więc pełnego obywatela – ograniczanie jej dostępu do opieki medycznej jest łamaniem najbardziej kardynalnej zasady konstytucyjnej w Polsce: równości wobec prawa. Wybory religijne są już tylko wyborami moralno-etycznymi indywidualnymi. Nigdy nie mogą być zbiorowymi.  Bo wówczas godzą w kolejną kardynalną zasadę konstytucyjną: prawa do wolności religii. I do wolności od religii. Szaria czy muzułmańska czy katolicka dalej jest szarią. Tyle, że tu nie chodzi o jakieś szmatki na twarzach czy długie suknie a o coś wielokroć poważniejszego.

Nieszczęściem istniejącego w Polsce prawa aborcyjnego jest to, że jest złe z gruntu. Nazbyt restrykcyjne i obciążające najbardziej biedne materialnie kobiety. Tj. te które albo musza ponosić niewspółmiernie wysokie koszty wyjazdów na zabiegi do krajów o mniej restrykcyjnych prawach aborcyjnych albo do szukania pomocy właśnie w nielegalnych (więc niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia), podziemnych aborcjach. Gdzie nie ma już  żadnej ochrony dla płodu/dziecka, a jedynym pytaniem, jakie jest zadawane jest najczęściej: za ile?  W momencie wprowadzenia zakazu aborcji ta cena byłaby za każdym razem zbyt wysoka.

Leave a comment