Bogumił Pacak-Gamalski
Czemu Zaleszczyki, w dodatku te nad Dniestrem? Czemu nie? Po godzinach czytania, słuchania smutnych wiadomości z Ukrainy nic innego już robić w stanie nie jestem. Po prostu myśli biegają po nazwach znajomych, bliskich. Dziś zapomniana mieścina, Zaleszczyki przed wojna (tą Drugą) były kurortem pierwszej klasy Rzeczypospolitej. Naszymi Włochami, Toskanią, wybrzeżem adriatyckim. Przecudownie umieszczone w dużym zakolu błekitno-zielonego Dniestru, z plażami, winnicami, restauracyjkami. Ba, tam było najdłuże w Polsce połączenie kolejowe z regularnym pociągiem aż nad Bałtyk! Przez most, po drugiej stronie rzeki była już Rumunia. A winnice tameczne produkowały wina w jakimkolwiek innym regionie Polski niemożliwe. Toteż tzw. towarzystwo lubiło tam zjeżdżać zewsząd. Dalekie Podole … Wanda, moja babcia, uwielbiała wyprawy do Zaleszczyk z dalekiej Wileńszczyzny. Zmusiła w końcu swego meża, dziadzia Emanka, by bodaj w 38 kupił tam plac na budowę letniej willi. Dziadek chciał w Zakopanem, ale babcia, o ponad dwadzieścia lat młodsza piękna kobieta, długo nad przekonaniem męża pracować nie musiała.
Poniżej zdjecia babci w Zaleszczykach, w stroju huculskim. Kolejowy most graniczny z Rumunią. Obecnie, po zmianie granic w 1945, granica rumuńsko-ukraińska przebiega paredziesiąt kilometrów głębiej.


I o tych Zaleszczykach, dziś dawnego kurortu nie przypominających, myślę i zastanawiam się, gdzie uciekną, jak się będą bronić obecni, Ukraińscy, mieszkańcy tego zapomnianego zakątka raju, gdy wściekłe bomby rosyjskie będą na nich spadać? Czy kolumny czołgowe nadchodzić będą po padnięciu Odessy czy wkroczą od pro-rosyjskiego skrawka Mołdawii zwanego Naddniestrzem? Zaleszczyki nie mają dziś znaczenia militarnego ani nawet przemysłowego. Czy obroni ich to przed okupacją i przed ostrzeliwaniem ludności cywilnej? Czy będą ginąć dzieci, które dzień wcześniej będą baraszkować na plażach pięknego Dniestru?
Czy też Putin w swych planach nie ma zamiaru przekraczać przedwojennej granicy polskiej i zatrzyma swój podbój mniej wiecej na tej linii? To jest też możliwe. Wobec Ukrainy Wschodniej może kontynuować swoją kłamliwą wersje o jedności z mateczką Rosją. Zainstalować w Kijowie ‘rząd’ zdrajców ukraińskich, który w krótkim czasie ogłosi referendum (rezultaty bez problemów będą dowiezione z Moskwy) na temat ‘nierozerwalnej braterskiej łaczności z Rosją’? Czy to kosmiczna wizja? Może. Czy jest kosmiczną wizją odbudowy (o której mówił wielokroć) Imperium Rosyjskiego? Nie wiem, w których granicach. Z końca XVII wieku, z XIX (to ostatnie komplenie niemożliwe bez wojny nuklearnej)?
A co z tymi kilkoma milionami uchodźców ukraińskich, którzy w miedzyczasie znajdą się w Polsce, Rumunii, Mołdawii i na Węgrzech? Niektórzy może już dalej.
Myślę o tym wszystkim i głęboki smutek mnie ogrania wobec tej ziemi, tych stepów, tych miast. Niektórych bardzo nam , Polakom, bliskich. Ziemi skomplikowanej historii i dziejów. Od legendarnej, skandynawskiej Rusi Kijowskiej Waregów, przez ruskie Księstwo Halicko-Włodzimierskie, Rzeczypospolitą Obojga Narodów (dwukroć w planach zamyślana, jako Rzeczypospolita Trojga Narodów (a więc i tego ruskiego-ukraińskiego), Hetmanat, krótkotrwałe republiki ukraińskie w końcowych latach I wojny. Krainy, gdzie smutek i krew były dniem codziennym. Ale i nadzieja. Uparta nadzieja. Zabrało im długie setki lat by to wszystko zjednoczyć, zlepić z fragmentów narodowy epos, z różnych szczepów – naród.
(U)Kraina łez
Młoty historii walą w kowadło życia:
raz, dwa – trzask
raz, dwa – trzask
matce – dziecko, dziecku – ojca, ojcu – serce
**
Kołyszą się dzwony w Katedrze Ormiańskiej:
bim, bam – krzyk
bim, bam – płacz
na Lwów znów padł cień oblężenia obcych wojsk
***
Sicz się budzi ze snu, łódź rzeką spławiają
u krainy świtu
u krainy zmierzchu
między Dnieprem a Dniestrem zapadła dniem noc
szóstym marca 2022, B. P-G