Wystawa retrospektywna Waldemara Smolarka

Bogumił Pacak-Gamalski

 

Obraz1.png

SIDNEY AND GERTRUDE ZACK GALLERY – Vancouver, 950 West 41 Ave (w budynku Jewish Cultural Centre)

7 września ‘Sidney and Gertrud Zack Gallery’ otwiera wystawę retrospektywną zmarłego w Vancouverze w 2010 znanego polskiego malarza awangardowego, Waldemara Smolarka. Wystawa trwać będzie do 14 października.

Smolarek był jednym z czołowych warszawskich malarzy-awangardzistów, o których zrobiło się głośno w świecie zachodnim, gdy zaczęli wystawiać swoje prace ‘pod chmurką’, na murach warszawskiego Barbakanu.  Będąc poza obiegiem oficjalnych galerii sztuk uniknęli dzięki temu kurateli i ‘opieki’ PRL-owskich cenzorów sztuki.

Po roku 2000 i założeniu w Warszawie Fundacji ArtBarbakan nastąpił renesans ich twórczości, który zaowocował wielokrotnym wystawianiem prac grupy Niezależni69, której Smolarek był członkiem, w Warszawie i innych miastach Polski.

W 2012 vancouverski Rocznik Twórczości “Strumień’ prezentował na swoich łamach szereg jego obrazów i zarysował tamże jego sylwetkę jako artysty.

Bardzo serdecznie polecam uwadze Państwa tego nad wyraz interesującego malarza i jego niezwykle bogata paletę żywych, ostrych kolorów. które wręcz ‘wybuchają’ z jego płócien.

Dla amatorów sztuki malarskiej będzie to też wyjątkowa okazja nabycia jednego z jego obrazów.

Poniżej kilka przykładów malarstwa Waldemara Smolarka.

Zaczarowany Chruśniak w Vancouverze

cover

29 kwietnia 2017 w Vancouverze, lokalna Grupa Sympatyków KOD zorganizowała Wieczór  “W zaczarowanym chruśniaku” poświęcony twórczości i sylwetce Bolesława Leśmiana.

W uroczej salce klubowej osiedla Co-Op na Marpol zebraliśmy się w blasku świec, zapachu herbaty i kawy, pysznych polskich ciast i placków (już to wystarczyłoby za poezję – placki śliwkowe i truskawkowe zaraz w jakieś łąki i ogrody polskich miasteczek sprzed lat nas wspomnieniem wróciły …), nawet samowar się znalazł.

Wsadzili mnie w jakiś wygodny fotel przy stoliku z lampką wieczorną i trochę rysowałem z pamięci portret poezji Czarodzieja Polskiego Słowa i portret jego wierszy. Nie był to rysunek akademicki, rzeczowy – raczej kreskówka własnych wrażeń i spotkań z jego poezją. Od czasów “Chimery” Młodej Polski, po lata dojrzałe. Skupiłem się na – zdaniem moim – jego największym, można zrzec epokowym osiągnięciu, jakim był wydany w 1920 tomik “Łąka”. Jako, że były to ledwie refleksje a nie jakikolwiek wykład, więc szczęśliwie zamieniło się to rychło w swobodną dyskusję, pytania i wspólne szukane odpowiedzi.

Naturalnie było czytanie wierszy. Ode mnie tych, które na moją młodość wielki wpływ wywarły. Nie tylko literacki. Niektóre i dziś, po tylu latach i po tylu własnych doświadczeniach, wbrew siwiejącym i rzednącym włosom – porywają swym czarem erotyki, uniesieniem, parnością ranków i wieczorów w lesie, nad rzeką, na łące jakiejś … W jakimś malinowym chruśniaku .

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

… /// …

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
(…)

Jego twórczość jest silnie związana z prądami modernizmu a jednocześnie uciekająca od niego filozoficznie. Leśmian był poniekąd poetą egzystencjalnym i wyznawcą filozofii Bergsona, a nie – jak wielu mu współczesnych lub nieco tylko młodszych poetów Dwudziestolecia – Schopenhauera i Nietzschego.  Był też wytrwałym obrońcą tradycyjnego wiersza sylabotonicznego. Jego ‘inność’, uważana często wówczas za epigonizm młodopolski, nie przynosiła mu uznania w licznych kręgach krytyków literackich kawiarń krakowskich i warszawskich. Mimo to, nikt inny, jak twórca nowej poetyki polskiej, Julian Przyboś doceniając jego wielkość napisał: “Gdy rozglądam się po poezji światowej niewiele znajduję przykładów podobnie bohaterskiej zaciekłości w walce słowem poetyckim o ‘możliwość innej jawy’ “.  Po wojnie i wiele lat po swojej śmierci (zmarł w 1937) nastąpił renesans jego twórczości. Wyjątkowa melodyjność wielu jego wierszy doczekały się świetnych interpretacji piosenkarskich w wykonaniu wielkich polskiej estrady, zwłaszcza tej z kręgu ‘poezji śpiewanej’: Ewa Demarczyk z niezapomnianym “Garbusem”, Czesław Niemen, Marek Grechuta, Magda Umer, Krystyna Janda, Magdalena Kumorek.

Bodaj najpełniejszą próbę opisu twórczości Leśmiana zaoferował Jacek Trznadel:

Leśmian, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli egzystencjalizmu literackiego w literaturze europejskiej, stawia obok formuły nicości i absurdu, obok tyleż postulowanych, co niemożliwych wiar transcendentnych, formułę humanizmu wyrażającego się w solidarności i miłości człowieka do człowieka i wszelkiego bytu. / … /  Z przepaści wydobywa i nad przepaścią podtrzymuje człowieka człowiek. (“Bolesław Leśmian. Poezje”, PIW, 1975, str 395)

A my, zebrani w tej klubowej salce słuchaliśmy własnie tych znanych piosenek, bawiliśmy się leśmianizmami (tak określa się jego oryginalne, choć niesłychanie poprawne słowotwórczo, neologizmy poety), jak choćby ‘cichogrobkiem’ z wiersza o tym samym tytule, daliśmy się porwać czarowi poezji. Było trochę jak w ciepłym, letnim, znanym z dzieciństwa chruśniaku…

Rok 2017 miał być w kulturze polskiej ogłoszony przez Senat, Rokiem Leśmiana. Obecna większość senacka zaniechała tego z jej tylko znanych, a przez nas przypuszczanych, powodów. Nie szkodzi. Społeczeństwo wolne bez parlamentów i senatów celebruje swoich wielkich. Tak my celebrowaliśmy Leśmiana.

Wielkie podziękowania dla gospodarzy Wieczoru, uroczych pań Agnieszki Bylickiej i Tamary Szymańskiej-Golik.

 

 

Pamiętanie o żołnierzach wyklętych. A może nie zapominać i nie mieszać z tym pamięci o żołnierzach szanowanych, podziwianych czyli o dziwnej ‘polityce historycznej’ rządu RP w 2016.

by Bogumił Pacak-Gamalski

Zacznijmy od sprawy sprzed prawie pół roku. O obchodach rocznicy Powstania warszawskiego i konflikcie weteranów Armii Krajowej z ministrem Obrony Narodowej, Antonim Macierewiczem.  Pan minister zagroził, że w czasie Apelu Poległych musi być odczytany Apel Smoleński. Przypomnijmy, że Apel Poległych w Wojsku Polskim to uroczysty i formalny, określony szczegółowo regulaminem wojskowym,  sposób uhonorowania pamięci Polaków poległych w obronie ojczyzny. Apel Smoleński zaś dotyczy osób, które zginęły skutkiem wypadku lotniczego. Nie w działaniach wojennych, nie na polu bitwy. W rozmowach ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK i oficjalną grupą byłych Powstańców warszawskich minister Macierewicz odrzucił żądanie weteranów o nie włączanie Apelu Smoleńskiego, jako zdecydowanie nie mającego z obchodami nic wspólnego.  Stwierdził wyraźnie, że Kompania Honorowa Wojska Polskiego dostała rozkaz odczytania Apelu Smoleńskiego i tego rozkazu nie zmieni. Rozgoryczeni byli żołnierze Powstania zasugerowali więc, że pierwszy raz  w historii obchodów rocznicy Powstania nie życzą sobie udziału Kompani Honorowej WP i że rolę tej Kompani wypełni w takim razie poczet Harcerzy Polskich. W związku z szykującym się skandalem i oburzeniem warszawiaków i patriotów w reszcie kraju – Macierewicz zgodził się na dalsze rozmowy, gdzie  miał zaoferować delegatom b. żołnierzy AK i leciwej grupie Powstańców kompromis. Jak się okazało kompromis w rozumieniu pana ministra Obrony Narodowej polegał na postawieniu na swoim i odczytaniu Apelu Smoleńskiego. Spotkało się to z wielkim rozgoryczeniem sędziwych Powstańców i większości warszawiaków. Tak nie potraktowano żołnierzy Armii Krajowej od czasów pierwszych dekad PRL.

Kolejnym policzkiem wobec pamięci bohaterów walk o niepodległość w czasie II wojny światowej była powolna i coraz bardziej uwypuklana gloryfikacja tzw. ‘żołnierzy wyklętych’. Określenie to zwykło się używać wobec osób i ugrupowań, które zorganizowały zbrojne grupy na terenie głównie ziem południowo-wschodnich nowego państwa ludowego. Były to grupy bardzo różnorodne, nie stałe i wywodzące się z rożnych środowisk. Celem zasadniczym była próba kontynuacji walki zbrojnej z komunistycznym Korpusem Bezpieczeństwa Publicznego  (popularnie określanymi złowrogim zwrotem ‘ubowcy) oraz jednostkami armii sowieckiej, których w Polsce po 45 była cała masa. Wielokroć w organizacji tego nowego, zdecydowanie nie popieranego przez dowództwo krajowe ani londyńskie Armii Krajowej ruchu, były ugrupowania radykalnej prawicy  i polskich ruchów faszystowskich. Tych, których ‘bohaterstwo’ i aktywność partyzancka w latach wojny nie była zbyt widoczna. Byli ludzie, którzy po prostu nie potrafili się w nowej rzeczywistości politycznej odnaleźć w jakikolwiek sposób. Którzy, jak wielu wówczas, uznawało tą sytuacje za przejściową. Czekali na, ich zdaniem nieunikniony, prędki konflikt zbrojny Zachodu z Rosja sowiecką. Byli tacy, którzy nie chcieli dostać się w łapy tzw. ‘sprawiedliwości ludowej’ PPR. Ich akcje bywały bardzo różne i często bardzo kontrowersyjne. Czy służyły interesom i dalekowzrocznym planom niepodległościowym Polski? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Ale raczej nie. Często były powodem akcji odwetowym tak tegoż niesławnego Korpusu Polski komunistycznej, jak i żołnierzy sowieckich. Najbardziej na tym ucierpiała miejscowa ludność. W końcu ginęli Polacy: i po jednej i po drugiej stronie. Znaczenia militarnego nie miało to żadnego. Napadano też na wioski i gospodarstwa w celu zdobycia niezbędnego zaopatrzenia żywnościowego. Dokonywano samosądów. A samosądy były w latach okupacji karane przez wojskowe sądy AK i nie były częścią eposu Polski Podziemnej. Miały też miejsce ohydne i antypolskie akcje mordów etnicznych na obywatelach Rzeczpospolitej Polskiej innego niż katolickie wyznania (głównie prawosławnych i unitów) i innego niż polskie pochodzenia etnicznego (polscy z dziada pradziada Białorusini, Litwini, generalnie ludność wywodząca się korzeniami z plemion ruskich (nie rosyjskich, to osobne określenia i osobne historycznie zagadnienia). Były nawet próby dochodzeń przez polski rząd na Obczyźnie i organy polityczno-wojskowe Rządu Londyńskiego. Nie mogły być doprowadzone do końca z braku możliwości przeprowadzenia wizji lokalnych i przesłuchiwań świadków. Procesy wytaczane przez Polskę komunistyczną nie były zainteresowane dochodzeniem prawdy ani sprawiedliwością a zwykłą zemstą. Cały ten temat był naładowany dynamitem emocji historycznej i patriotycznej. Nigdy nie przeprowadzono do dziś pełnych badań historycznych ani dokładnych procesów sądowych. Komuniści nie przechowywali rzetelnych dokumentacji na ten temat. Zresztą temat ten był im bardzo niewygodny. Trudno ‘żołnierzy wyklętych’ jednoznacznie potępić. Niemożliwe jest ich jednoznacznie umieścić w panteonie bohaterów polskich. Być może kiedyś zrobi się jakieś całościowe a nie wyrywkowe na ten temat badania.

Ale używanie tego owianego zła i dobrą legendą fragmentu polskiej historii do kształtowania własnych celów politycznych jest ze wszech miar szkodliwe i warte potępienia. Nie wolno pod jakimkolwiek pozorem łączyć epopeję wojenną legalnych i niezłomnych żołnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie i żołnierzy Polski Podziemnej podległych legalnym władzom wojskowym i Delegaturze Rządu RP z samodzielnymi grupami zbrojnymi, które się zawiązały po 1945. Na pewno byli wśród nich młodzi i naiwni, którzy głęboko wierzyli, że służą sprawie wolności Polski; byli tacy których parła osobista i zbiorowa żądza (jakże zrozumiała dla tych, którzy przeszli okupację sowiecką po 1939 i zdradzie AK przez Rosję w akcji “Burza” na Wileńszcyźnie i w innych wschodnich województwach RP) zemsty na komunistach; byli i tacy – niestety – którymi kierowała ideologia polskiego faszyzmu i marzenie o Polsce czystej etnicznie i wyznaniowo. Niektórzy z nich znaleźli później schronienie w potężnej organizacji PAX pod rządami Piaseckiego, przedwojennego falangisty. Organizacji, która działała za zgodą władz tejże komunistycznej Polski, o czym dziś się chętnie zapomina. Poważnego znaczenia politycznego te grupy zbrojne nie miały i sukcesu w tej mierze jakiegokolwiek nie odniosły. Wpływu na losy Polski – też nie. Uznania międzynarodowego – zupełnie nie.  Zostawić temat należy historykom, zwłaszcza tym, których wiek i generacja nie jest emocjonalnie aż tak z tamtymi dniami związana. Pod jakimkolwiek pozorem nie jest to temat do badania, rozwiązania, uwypuklania lub ukrywania przez polityków. Najmniej przez nich.

wywiady z weteranami Powstania Warszawskiego w sprawie skandalu Apelu Smoleńskiego

 

 

Oświadczenie KOD-Vancouver, oddziału KOD_Canada

26 lutego miały miejsce tzw. obchody dziwnego, nieznanego wcześniej ani w Polsce, ani zagranicą, ‘Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych’.  W  Vancouverze zorganizowano je w polskiej parafii p.w. św. Kazimierza i w hali SPK na ul. Kingsway.  My, niżej podpisani Obywatele Polski i członkowie Polonii kanadyjskiej wyrażamy swój sprzeciw wobec tego typu manipulacji historycznej.

O ile zrozumieć można religijną uroczystość pamiętania o zmarłych bez względu na ich zasługi lub grzechy, o tyle obchody tego ‘Dnia’ w salach SPK wydają się bardzo dziwne, zważywszy na historyczny charakter tej wyjątkowo zasłużonej organizacji oddanej służbie nigdy nie wyklętych żołnierzy PSZ i legalnej Polski Podziemnej.

W ramach ksenofobicznej i faszyzującej tzw. “polityki historycznej” uprawianej przez obecny rząd w Polsce, dokłada się dużych kosztów oraz wysiłków w celu upamiętnienia i uhonorowania działalności grup paramilitarnych na ziemiach polskich po 1945, wrzucając wszystkich do jednego, pojemnego worka ‘walki z komunizmem’.  A nie wolno zapomnieć, że zbrojna działalność partyzancka była rozkazem Naczelnego Dowództwa i Rządu Polskiego w Londynie zakazana z chwilą zakończenia II wojny światowej, a jednostki Armii Krajowej rozkazem wojskowym rozwiązane.  Zasadniczym powodem było ocenienie takich walk, jako beznadziejnych i uniknięcie walk bratobójczych oraz akcji odwetowych wojsk komunistycznej Polski i ich sowieckich zwierzchników.  Czyli ochrona narodu i państwa przed dalszymi stratami.

Jak wiemy – wbrew tym rozkazom i wytycznym, nie wszyscy broń złożyli. Wśród tych straceńców i może nawet romantycznych, samobójczych bohaterów, znalazły się jednak jednostki i grupy, które dopuszczały się akcji zbrodniczych w świetle prawa zarówno polskiego jak i międzynarodowego. Miały miejsce akcje czysto rabunkowe, zdarzały się morderstwa wojenne na jeńcach sowieckich, zdarzały się straszliwe zbrodnie czystek etnicznych na obywatelach polskich innego pochodzenia etnicznego lub innego wyznania religijnego. Był to okres tragiczny w naszej historii. Nie można go jednoznacznie opisać lub ocenić. I do tej pory nikt solidnie takich badań i analiz nie przeprowadził. Ale nagły pęd do utożsamiania, stawiania znaku równości, między wysiłkiem zbrojnym bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej i innych jednostek podległych legalnym władzom Polski Podziemnej, Delegaturze Rządu RP i Naczelnemu Wodzowi Polskich Sil Zbrojnych, a tragicznymi decyzjami indywidualnymi dowódców i grup po 1945 roku jest niemoralny i nieprawdziwy historycznie. Może to być też po prostu szkodliwe, jeśliby de facto prowadziło do apoteozy zbrodni i gwałtów, jakich niektórzy się dopuszczali.

Jednocześnie te dziwne uroczystości stoją w jawnej sprzeczności z niespotykanymi upokorzeniami, jakich doznawać musieli i doznają autentyczni bohaterowie tamtych dni: żołnierze i nieliczni pozostali przy życiu oficerowie i żołnierze AK. Pamiętajmy o obrzydliwym potraktowaniu sędziwego, przebywającego w szpitalu generała Ścibor-Rylskiego, o fatalnym lekceważeniu i wręcz szantażowaniu reprezentantów Światowego Związku Żołnierzy AK przed ostatnimi obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego w ubiegłym roku.

 Jest dla nas szokujące, że świadomi (bo czy możliwe, że nieświadomi?!) tych faktów działacze i władze obecnego Stowarzyszenia Kombatantów Polskich w Vancouverze, zgodzili się w tych dziwnych obchodach Dni Pamięci wziąć udział. To urąga genezie powstania tej wspaniałej Organizacji międzynarodowej, pamięci jej twórców, członków i działaczy: żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem legalnego Rządu RP i Naczelnego Wodza oraz żołnierzy AK, którzy składali wojskowa przysięgę i w swej nierównej walce respektowali polskie i międzynarodowe konwencje i umowy wojenne. Bo byli żołnierzami Rzeczypospolitej.  II Rzeczypospolita to nie były Dzikie Pola na Zadnieprzu w XVII – to było demokratyczne państwo prawa. A Jej żołnierze od września 1939 do 1945, tak poza granicami ojczyzny, jak i ci z szeregów AK i Batalionów Chłopskich byli żołnierzami na służbie nie tylko wolności ale i prawa polskiego i międzynarodowego.

członkowie KOD-Vancouver: J. Buczek, A. Bylicki, D. Dolecki, E. Michalska, M. Michalski, J. Muc, J. Kowalski, W. Kuczyński, W. Lalonde,  T. Orłowski, B. Pacak-Gamalski, J. Surma, T. Szymańska-Golik,R. Wand

 

98 Rocznica Odzyskania Niepodlegości

11-listopad

 

Oddział KOD_Canada w Vancouverze serdecznie zaprasza do kontaktu z nami osoby zainteresowane kwestiami budowy i wzmacniania współczesnego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. KOD w Polsce i poza granicami Kraju skupia osoby dla których ważne są kwestia praworządności państwa, rozdziału władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowej (tzw. konstytucyjny trójpodział władzy) , wolność środków masowego przekazu (media), rozwoju wolnych i niezależnych ośrodków kultury i sztuki. Ani zarejestrowane, działające w zgodzie z przepisami polskimi, Stowarzyszenie Komitetu Obrony Demokracji w Polsce ani rozsiane po całym świecie grupy sympatyków KOD nie reprezentują żadnej opcji politycznej,światopoglądowej lub wyznaniowej.Traktujemy te sprawy, jako kwestie wolnego, indywidualnego wyboru każdego człowieka. Co leży w ramach naszych zainteresowań to umożliwianie budowy nowoczesnej, na miarę XXI wieku demokracji opartej na szeroko rozumianej wolności osobistej obywateli oraz dbanie o poszanowanie zasadniczych norm prawnych Państwa określonych w Konstytucji i ratyfikowanych przez Polskę umowach międzynarodowych. Jeśli masz do nas jakieś pytanie, chciałbyś się coś więcej w tym temacie dowiedzieć lub przystąpić do naszej Grupy – skontaktuj się z nami.

Jeżeli interesuje cie jedynie dyskusja czysto polityczna, jak protest i sprzeciw wobec jakiejś partii politycznej lub wsparcie dla jakiejś partii politycznej to raczej nasz adres jest niewłaściwym dla Ciebie. Skontaktuj się bezpośrednio z daną partią. KOD nie zwalcza żadnych partii politycznych, które opierają się na porządku prawnym Rzeczypospolitej ani nie reprezentuje żadnej konkretnej opcji politycznej. Zwalczamy jedynie te decyzje polityczne, które naszym zdaniem godzą w idee wolności i niezależności obywatelskiej.

W latach 1914 -1918 Polska odzyskała swoją niepodległość i suwerenność. Powstała w formie nowej, jako państwo oparte na republikańskim charakterze demokratycznym. Bez względu na rożne błędy i wypaczenia jakie tamta, II Rzeczypospolita, miała – był to olbrzymi wysiłek i sukces kilku pokoleń patriotów polskich reprezentujących wiele bardzo rożnych światopoglądów politycznych i filozoficznych. Podobny sukces osiągnęliśmy ponownie w latach 1981-91. Oznacza to nie tylko nasze, obywateli Polski, przywiązanie do suwerenność ale i przywiązanie do wolności osobistej, indywidualnej. Tego testamentu dziadów, ojców i matek naszych nie wolno lekceważyć. Wolny obywatel, to nie tylko obywatel, który raz na 3, 4 lub 5 lat idzie do urn wyborczych. To obywatel, który bacznie obserwuje władze polityczne czy postępują w zgodzie z otrzymanym mandatem zaufania i czy przestrzegają konstytucyjne prawo.

Jak w każdym normalnym kraju, tak i w Polsce, przytłaczająca większość ludzi nie należy do żadnych partii politycznych.  Wybieramy ich nie przez hasła i światopoglądowe slogany wypisane na partyjnych chorągiewkach, a przez konkretny program gospodarczo-społeczny, jaki oferują społeczeństwu na najbliższą kadencję parlamentarną. I tak powinniśmy ich rozliczać przy końcu kadencji. Nie z haseł a z tego, co konkretnie zrobili.

Obywatel dojrzały, wolny i świadomy to obywatel nie podatny na partyjną – obojętnie z której strony – propagandę.

Zapraszamy na nasza stronę na Facebook – Komitet Obrony Demokracji-Vancouver lub bezpośrednio przez email: kod.kanada@gmail.com.

 

 

20LECIE.png

(felieton poniższy ukazał się oryginalnie w “Głosie Polonii” nr. 4/2016 w Vancouverze, niestety załączony wyżej plakat, w “Głosie” był kompletnie nieczytelny, gdyż redakcja opublikowała go w małym formacie i przez to nie spełniał swojej funkcji)

Bonjour

Teatr połączony z mini-recitalem fortepianowym. A jakże by inaczej, kiedy sztuka teatralna o Szopenie właśnie! Tak, tak – o naszym Panu Fryderyku: porywającym, kapryśnym, trudnym dla wykonawców,  a niesłychanie prostym dla słuchaczy. Jednym z naszych ukochanych i uwielbianych Wielkich Romantyków – i naturalnie, jak ci pozostali Wielcy, tez związanym większością swego dorosłego życia z Paryżem, z Francją.  U niego w dodatku ten związek wyjątkowo silny, bo wszak genetyczno-etniczny: czy nam się podoba czy nie (proszę nie strzelać! ha ha ha) był wszak pół-Francuzem z ojca, rodowitego Francuza. Mimo to do końca swych dni do kraju dzieciństwa i wczesnej młodości – Polski – tęskniącym …

A więc Salon Poezji, Muzyki i Teatru z Toronto, w osobach swoich gwiazd pierwszego blasku: tandemie matki z córką: Marii Nowotarskiej i Agaty Pilitowskiej właśnie inscenizację „Bon soir Monsieur Chopin” zaprezentuje nam w Surrey Art Centre 5 listopada 2016.

A czarodziejska muzyka samego Pana Fryderyka popłynie do nas spod palców Witolda Wardziukiewicza, zdolnego polskiego pianisty od wielu już lat przebywającego w Vancouverze.

Cóż bardziej właściwego dla uczczenia 11 Listopada – Święta Niepodległości Polski?

Możliwość oglądania tego przedstawienia scenicznego i ponownego goszczenia w Vancouverze Nowotarskiej i Pilitowskiej (obie aktorki były zatrudnione w Teatrze Starym w Krakowie do wyjazdu na emigrację, a obecnie są bodaj najbardziej znanymi i cenionymi aktorkami polskiej sceny na Obczyźnie od Australii po Europę) zawdzięczamy rocznicy 20-lecia Stow. Artystów i Przyjaciół Sztuk „Pod skrzydłami Pegaza”. Pegaz (bo tak jest tu w skrócie znany) powstał w nad wyraz skromnych i bezpretensjonalnych warunkach. Ot, zaczęło się od chęci pomocy dla wówczas schorowanego i w biedzie wegetującego wielkiego rzeźbiarza Ryszarda Wojciechowskiego. To właśnie on był spiritus movens tego przedsięwzięcia zainicjowanego przez Krystynę Połubińską. I tak się zaczęło: od grupki kolegów, znajomych, którzy zaczęli się spotykać czytając swoje lub czyjeś wiersze, śpiewając piosenki, grając na gitarze, przynosząc swoje obrazy, obrazki, rzeźby, tkaniny. Jedne mniej, inne więcej warte artystycznie – ale wszystkie szczere i z tęsknoty za sztuką, za refleksja artystyczną. Jedni byli czystej klasy amatorami, po prostu miłośnikami sztuki, inni profesjonalistami lub quasi profesjonalistami. Najpierw w małej salce w Domu Kombatanta, potem przez kilka lat w lubianej i popularnej kawiarni artystycznej „Chasse” w Burnaby, ostatnie lata w prywatnym domu w Surrey. Zaczęto robić spotkania z poezją, koncerty i wystawy plastyczne dla całej Polonii, spotkania z ciekawymi twórcami sztuki, z jej animatorami; to wśród nich narodził się koncept wydawania pisma artystycznego, które w formie rocznika twórczości artystycznej „Strumień” prowadziłem przez blisko 10 lat nawiązując dobrą współpracę z czołowymi polskimi twórcami sztuki w Kanadzie i z czołowymi polskimi ośrodkami akademickimi w Polsce. Pegaz wspierał większość ważnych wydarzeń artystycznych tak w samej Polonii, jak i gości z Kraju; jego prezeska, pani Połubińska organizowała przez kilka lat z rzędu Polski Pawilon na niezwykle popularnym Festiwalu Fusion w Surrey, który w tamtym okresie zawsze plasował się w ścisłej czołówce najlepiej przygotowanych pawilonów etnicznych. Wreszcie – ze skromnych własnych funduszy – Pegaz każdego roku udziela stypendiów innym grupom lub wydarzeniom kulturalnym w ‘polskim Vancouverze’.

Czego Pegazowi brak to poważnych zebrań organizacyjnych, burzliwych wyborów, ubiegania się o funkcje, wyrzucania niewygodnych działaczy lub członków – ot, normalnej, typowej organizacji polonijnej … . co gorsze – w Pegazie zdaje się jest całkiem spora masa ludzi o bardzo różnych poglądach, wręcz (o tempora, o mores) światopoglądach i nikomu to nie przeszkadza. Ponoć się nawet lubią i szanują!  A szacunek i tolerancja to bardzo ważna rzecz, gdy się chce autentycznie służyć społeczności pro publico bono.  A może dlatego właśnie  mógł robić, to co robił? Odpowiedź pozostawiam czytelnikowi.

Z takiej służby, takiego umiłowania polskiej sztuki i kultury wyrósł założony 25 lat temu Salon Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto. Nowotarska i Pilitowska – z napisanymi specjalnie dla nich przez dramatopisarza Kazimierza Brauna sztukami o wielkich Polkach – objechały sceny polskie i polonijne w wielu krajach, wszędzie zdobywając gorące oklaski i podziw. Dwukrotnie występowały już w Vancouverze. 5 listopada będziemy mieli okazje zobaczyć je w interpretacji życia i twórczości Szopena. Rok temu pokazywały to w Nowym Jorku; prosto omal od nas lecą do Miami na Florydzie z ta inscenizacją. Więc nie lada gratka przyjść i obejrzeć je w Surrey. I posłuchać subtelnej, uczuciowej gry Witolda Wardziukiewicza na fortepianie. Wypada chyba parafrazować tytuł przedstawienia i zakończyć – Bonjour, monsieur Chopin, bonjour Madames Maria, Agata, monsieur Witold!

A od pana Konstantego Ildefonsa wykraść kilka zwrotek:

stary szpinet, stary dwór,

ja mam tutaj coś w C-dur,

(taką drobnostkę, proszę pana),

w starych nutach stary śpiew,

jesień, leci liście z drzew.

Pan odchodzi? Hm. To żal.

Matko Boska, w taką dal!

Rękawiczki. Merci bien.

Bon soir, monsieur Chopin. 

Profesor Andrzej Rzepliński – przykład godnego sprawowania Wysokiego Urzędu państwa

Prezez Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, najwyższego i ostatecznego organu sądowego w orzekaniu zgodności praw i ustaw z Konstytucją RP,  jest jedną z czołowych, jeśli nie najważniejszą postacią dramatycznego kryzysu politycznego, jaki dzieli dziś Polskę i zatacza bardzo poważne i szerokie kręgi międzynarodowe. Andrzej Rzepliński jest być może osatnim strażnikiem praworządności w Polsce. Jego działalność i niewzruszona postawa jest przedmiotem olbrzymiego nacisku, szantażu i wręcz gróźb ze strony organów władzy politycznej w Polsce, ze szczególnym naciskiem ze strony ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, pana Ziobro. Ten człowiek jest bodaj ostatnim Wysokim Urzędnikiem w Polsce, który swój Urząd sprawuje zgodnie z Konstytucją i dobrem kraju, a nie zgodnie z dobrem i interesami politycznymi jakiejkolwiek partii. Stąd, z inicjatywy Grupy KOD w Vancouverze i w oparciu o ogółnokanadyjską KOD_Canada, organizowany jest Dzień Podziekowania dla Profesora Andrzeja Rzeplińskiego. Ta inicjatywa spotkała się z szerokim poparciem tak w Kraju, jak i wielu innych miejscach poza granicami Polski.

Organizatorzy tej akcji zwracają się do wszystkich Polaków, bez względu na dzielące nas różnice, aby 6 czerwca skopiowali te zdjęcie-plakat i opublikowali je na swoich stronach internetowych: Facebook, blogów i innych social mediach.

RZEPLINSKI2

Spotkanie poetyckie w Greater Vancouver

by B. Pacak-Gamalski

guildford16 kwietnia 2016 w Surrey, Stowarzyszenie Artystów i Przyjaciół Sztuk “Pod skrzydłami Pegaza” organizuje spotkanie Polaków z autorami tomu poetyckiego “Wiatry”.

Tomik wydany został nakładem wydawnictwa Rocznika Twórczości Polskiej “Strumień” (przy wspaniałomyślnym sponsorstwie Konsulatu Generalnego RP w Vancouverze) w kwietniu 2015 . W ub. roku miała miejsce  ciekawa prezentacja w salce klubu “Pod skrzydłami Pegaza” z udziałem poetów Karoliny Piotrowskiej i Bogumiła Pacak-Gamalskiego (jednocześnie Edytora tomiku). W początkach roku 2016 kolejne spotkanie było w Seattle, organizowane przez tameczny Salon Poezji z udziałem Andrzeja Buszy, Leszka Chudzińskiego, Bogumiła Pacak-Gamalskiego i Karolinmy Piotrowskiej. Spotkanie w Seattle było nadzwyczaj udane i przeciągnęło się do późnych godzin, wspólnego czytania wierszy, dyskusji, autografów.

Organizatorzy spodziewają się, że spotkanie w Surrey będzie autentycznym spotkaniem z poezją, żywym i dynamicznym. Bo poezja to nie jakieś zakurzone książeczki na tylnej półce regału, to nie świętobliwe i zacne ale czasem tak od życia odległe wierszyki i poematy ze szkolnych akademii i uroczystości rocznicowych. Poezja to życie dzisiaj, to refleksje, smutki i radości, które wypełniaja każdy dzień naszego przebywania na tym świecie. Przyjdź i posłuchaj, czy polskie słowo, z dala od matecznika polskiego, autentycznie żyje wśród nas, tutaj.

zdjęcia poniżej ze spotkań w klubie ‘Pegaza” w Surrey i Saloniku Poezji w Seattle.