Pamiętanie o żołnierzach wyklętych. A może nie zapominać i nie mieszać z tym pamięci o żołnierzach szanowanych, podziwianych czyli o dziwnej ‘polityce historycznej’ rządu RP w 2016.

by Bogumił Pacak-Gamalski

Zacznijmy od sprawy sprzed prawie pół roku. O obchodach rocznicy Powstania warszawskiego i konflikcie weteranów Armii Krajowej z ministrem Obrony Narodowej, Antonim Macierewiczem.  Pan minister zagroził, że w czasie Apelu Poległych musi być odczytany Apel Smoleński. Przypomnijmy, że Apel Poległych w Wojsku Polskim to uroczysty i formalny, określony szczegółowo regulaminem wojskowym,  sposób uhonorowania pamięci Polaków poległych w obronie ojczyzny. Apel Smoleński zaś dotyczy osób, które zginęły skutkiem wypadku lotniczego. Nie w działaniach wojennych, nie na polu bitwy. W rozmowach ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK i oficjalną grupą byłych Powstańców warszawskich minister Macierewicz odrzucił żądanie weteranów o nie włączanie Apelu Smoleńskiego, jako zdecydowanie nie mającego z obchodami nic wspólnego.  Stwierdził wyraźnie, że Kompania Honorowa Wojska Polskiego dostała rozkaz odczytania Apelu Smoleńskiego i tego rozkazu nie zmieni. Rozgoryczeni byli żołnierze Powstania zasugerowali więc, że pierwszy raz  w historii obchodów rocznicy Powstania nie życzą sobie udziału Kompani Honorowej WP i że rolę tej Kompani wypełni w takim razie poczet Harcerzy Polskich. W związku z szykującym się skandalem i oburzeniem warszawiaków i patriotów w reszcie kraju – Macierewicz zgodził się na dalsze rozmowy, gdzie  miał zaoferować delegatom b. żołnierzy AK i leciwej grupie Powstańców kompromis. Jak się okazało kompromis w rozumieniu pana ministra Obrony Narodowej polegał na postawieniu na swoim i odczytaniu Apelu Smoleńskiego. Spotkało się to z wielkim rozgoryczeniem sędziwych Powstańców i większości warszawiaków. Tak nie potraktowano żołnierzy Armii Krajowej od czasów pierwszych dekad PRL.

Kolejnym policzkiem wobec pamięci bohaterów walk o niepodległość w czasie II wojny światowej była powolna i coraz bardziej uwypuklana gloryfikacja tzw. ‘żołnierzy wyklętych’. Określenie to zwykło się używać wobec osób i ugrupowań, które zorganizowały zbrojne grupy na terenie głównie ziem południowo-wschodnich nowego państwa ludowego. Były to grupy bardzo różnorodne, nie stałe i wywodzące się z rożnych środowisk. Celem zasadniczym była próba kontynuacji walki zbrojnej z komunistycznym Korpusem Bezpieczeństwa Publicznego  (popularnie określanymi złowrogim zwrotem ‘ubowcy) oraz jednostkami armii sowieckiej, których w Polsce po 45 była cała masa. Wielokroć w organizacji tego nowego, zdecydowanie nie popieranego przez dowództwo krajowe ani londyńskie Armii Krajowej ruchu, były ugrupowania radykalnej prawicy  i polskich ruchów faszystowskich. Tych, których ‘bohaterstwo’ i aktywność partyzancka w latach wojny nie była zbyt widoczna. Byli ludzie, którzy po prostu nie potrafili się w nowej rzeczywistości politycznej odnaleźć w jakikolwiek sposób. Którzy, jak wielu wówczas, uznawało tą sytuacje za przejściową. Czekali na, ich zdaniem nieunikniony, prędki konflikt zbrojny Zachodu z Rosja sowiecką. Byli tacy, którzy nie chcieli dostać się w łapy tzw. ‘sprawiedliwości ludowej’ PPR. Ich akcje bywały bardzo różne i często bardzo kontrowersyjne. Czy służyły interesom i dalekowzrocznym planom niepodległościowym Polski? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Ale raczej nie. Często były powodem akcji odwetowym tak tegoż niesławnego Korpusu Polski komunistycznej, jak i żołnierzy sowieckich. Najbardziej na tym ucierpiała miejscowa ludność. W końcu ginęli Polacy: i po jednej i po drugiej stronie. Znaczenia militarnego nie miało to żadnego. Napadano też na wioski i gospodarstwa w celu zdobycia niezbędnego zaopatrzenia żywnościowego. Dokonywano samosądów. A samosądy były w latach okupacji karane przez wojskowe sądy AK i nie były częścią eposu Polski Podziemnej. Miały też miejsce ohydne i antypolskie akcje mordów etnicznych na obywatelach Rzeczpospolitej Polskiej innego niż katolickie wyznania (głównie prawosławnych i unitów) i innego niż polskie pochodzenia etnicznego (polscy z dziada pradziada Białorusini, Litwini, generalnie ludność wywodząca się korzeniami z plemion ruskich (nie rosyjskich, to osobne określenia i osobne historycznie zagadnienia). Były nawet próby dochodzeń przez polski rząd na Obczyźnie i organy polityczno-wojskowe Rządu Londyńskiego. Nie mogły być doprowadzone do końca z braku możliwości przeprowadzenia wizji lokalnych i przesłuchiwań świadków. Procesy wytaczane przez Polskę komunistyczną nie były zainteresowane dochodzeniem prawdy ani sprawiedliwością a zwykłą zemstą. Cały ten temat był naładowany dynamitem emocji historycznej i patriotycznej. Nigdy nie przeprowadzono do dziś pełnych badań historycznych ani dokładnych procesów sądowych. Komuniści nie przechowywali rzetelnych dokumentacji na ten temat. Zresztą temat ten był im bardzo niewygodny. Trudno ‘żołnierzy wyklętych’ jednoznacznie potępić. Niemożliwe jest ich jednoznacznie umieścić w panteonie bohaterów polskich. Być może kiedyś zrobi się jakieś całościowe a nie wyrywkowe na ten temat badania.

Ale używanie tego owianego zła i dobrą legendą fragmentu polskiej historii do kształtowania własnych celów politycznych jest ze wszech miar szkodliwe i warte potępienia. Nie wolno pod jakimkolwiek pozorem łączyć epopeję wojenną legalnych i niezłomnych żołnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie i żołnierzy Polski Podziemnej podległych legalnym władzom wojskowym i Delegaturze Rządu RP z samodzielnymi grupami zbrojnymi, które się zawiązały po 1945. Na pewno byli wśród nich młodzi i naiwni, którzy głęboko wierzyli, że służą sprawie wolności Polski; byli tacy których parła osobista i zbiorowa żądza (jakże zrozumiała dla tych, którzy przeszli okupację sowiecką po 1939 i zdradzie AK przez Rosję w akcji “Burza” na Wileńszcyźnie i w innych wschodnich województwach RP) zemsty na komunistach; byli i tacy – niestety – którymi kierowała ideologia polskiego faszyzmu i marzenie o Polsce czystej etnicznie i wyznaniowo. Niektórzy z nich znaleźli później schronienie w potężnej organizacji PAX pod rządami Piaseckiego, przedwojennego falangisty. Organizacji, która działała za zgodą władz tejże komunistycznej Polski, o czym dziś się chętnie zapomina. Poważnego znaczenia politycznego te grupy zbrojne nie miały i sukcesu w tej mierze jakiegokolwiek nie odniosły. Wpływu na losy Polski – też nie. Uznania międzynarodowego – zupełnie nie.  Zostawić temat należy historykom, zwłaszcza tym, których wiek i generacja nie jest emocjonalnie aż tak z tamtymi dniami związana. Pod jakimkolwiek pozorem nie jest to temat do badania, rozwiązania, uwypuklania lub ukrywania przez polityków. Najmniej przez nich.

wywiady z weteranami Powstania Warszawskiego w sprawie skandalu Apelu Smoleńskiego

 

 

Oświadczenie KOD-Vancouver, oddziału KOD_Canada

26 lutego miały miejsce tzw. obchody dziwnego, nieznanego wcześniej ani w Polsce, ani zagranicą, ‘Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych’.  W  Vancouverze zorganizowano je w polskiej parafii p.w. św. Kazimierza i w hali SPK na ul. Kingsway.  My, niżej podpisani Obywatele Polski i członkowie Polonii kanadyjskiej wyrażamy swój sprzeciw wobec tego typu manipulacji historycznej.

O ile zrozumieć można religijną uroczystość pamiętania o zmarłych bez względu na ich zasługi lub grzechy, o tyle obchody tego ‘Dnia’ w salach SPK wydają się bardzo dziwne, zważywszy na historyczny charakter tej wyjątkowo zasłużonej organizacji oddanej służbie nigdy nie wyklętych żołnierzy PSZ i legalnej Polski Podziemnej.

W ramach ksenofobicznej i faszyzującej tzw. “polityki historycznej” uprawianej przez obecny rząd w Polsce, dokłada się dużych kosztów oraz wysiłków w celu upamiętnienia i uhonorowania działalności grup paramilitarnych na ziemiach polskich po 1945, wrzucając wszystkich do jednego, pojemnego worka ‘walki z komunizmem’.  A nie wolno zapomnieć, że zbrojna działalność partyzancka była rozkazem Naczelnego Dowództwa i Rządu Polskiego w Londynie zakazana z chwilą zakończenia II wojny światowej, a jednostki Armii Krajowej rozkazem wojskowym rozwiązane.  Zasadniczym powodem było ocenienie takich walk, jako beznadziejnych i uniknięcie walk bratobójczych oraz akcji odwetowych wojsk komunistycznej Polski i ich sowieckich zwierzchników.  Czyli ochrona narodu i państwa przed dalszymi stratami.

Jak wiemy – wbrew tym rozkazom i wytycznym, nie wszyscy broń złożyli. Wśród tych straceńców i może nawet romantycznych, samobójczych bohaterów, znalazły się jednak jednostki i grupy, które dopuszczały się akcji zbrodniczych w świetle prawa zarówno polskiego jak i międzynarodowego. Miały miejsce akcje czysto rabunkowe, zdarzały się morderstwa wojenne na jeńcach sowieckich, zdarzały się straszliwe zbrodnie czystek etnicznych na obywatelach polskich innego pochodzenia etnicznego lub innego wyznania religijnego. Był to okres tragiczny w naszej historii. Nie można go jednoznacznie opisać lub ocenić. I do tej pory nikt solidnie takich badań i analiz nie przeprowadził. Ale nagły pęd do utożsamiania, stawiania znaku równości, między wysiłkiem zbrojnym bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej i innych jednostek podległych legalnym władzom Polski Podziemnej, Delegaturze Rządu RP i Naczelnemu Wodzowi Polskich Sil Zbrojnych, a tragicznymi decyzjami indywidualnymi dowódców i grup po 1945 roku jest niemoralny i nieprawdziwy historycznie. Może to być też po prostu szkodliwe, jeśliby de facto prowadziło do apoteozy zbrodni i gwałtów, jakich niektórzy się dopuszczali.

Jednocześnie te dziwne uroczystości stoją w jawnej sprzeczności z niespotykanymi upokorzeniami, jakich doznawać musieli i doznają autentyczni bohaterowie tamtych dni: żołnierze i nieliczni pozostali przy życiu oficerowie i żołnierze AK. Pamiętajmy o obrzydliwym potraktowaniu sędziwego, przebywającego w szpitalu generała Ścibor-Rylskiego, o fatalnym lekceważeniu i wręcz szantażowaniu reprezentantów Światowego Związku Żołnierzy AK przed ostatnimi obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego w ubiegłym roku.

 Jest dla nas szokujące, że świadomi (bo czy możliwe, że nieświadomi?!) tych faktów działacze i władze obecnego Stowarzyszenia Kombatantów Polskich w Vancouverze, zgodzili się w tych dziwnych obchodach Dni Pamięci wziąć udział. To urąga genezie powstania tej wspaniałej Organizacji międzynarodowej, pamięci jej twórców, członków i działaczy: żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem legalnego Rządu RP i Naczelnego Wodza oraz żołnierzy AK, którzy składali wojskowa przysięgę i w swej nierównej walce respektowali polskie i międzynarodowe konwencje i umowy wojenne. Bo byli żołnierzami Rzeczypospolitej.  II Rzeczypospolita to nie były Dzikie Pola na Zadnieprzu w XVII – to było demokratyczne państwo prawa. A Jej żołnierze od września 1939 do 1945, tak poza granicami ojczyzny, jak i ci z szeregów AK i Batalionów Chłopskich byli żołnierzami na służbie nie tylko wolności ale i prawa polskiego i międzynarodowego.

członkowie KOD-Vancouver: J. Buczek, A. Bylicki, D. Dolecki, E. Michalska, M. Michalski, J. Muc, J. Kowalski, W. Kuczyński, W. Lalonde,  T. Orłowski, B. Pacak-Gamalski, J. Surma, T. Szymańska-Golik,R. Wand

 

Brak szacunku władzy dla sądów skutkuje brakiem szacunku społeczeństwa dla praw stanowionych przez władzę

Stanowisko Zarządu Głównego KOD w Polsce wobec ostatnich ataków rządu RP i partii rządzącej w Sejmie na sądownictwo w kraju.

logo_zastrzeżony (1)

(tekst ze strony internetowej KOD www.ruchkod.pl pod datą 13 lutego 2017)

Zarząd Główny Komitetu Obrony Demokracji, po zapoznaniu się z opiniami Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa, Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa i opiniami polskich specjalistów prawa publicznego, wyraża stanowczy sprzeciw i potępia działania Rządu, których celem jest unicestwienie ostatniej ostoi praworządności w Polsce – niezależnego i bezstronnego sądownictwa.

Wartości takie jak praworządność, demokracja i równość, nie stanowią celów samych w sobie. Umożliwiają one budowanie więzi społecznych, w których żyją nasze dzieci, rodziny, rodzice i my sami. Pozbywszy się Trybunału Konstytucyjnego, atak wymierzony w sądy powszechne, administracyjne i Krajową Radzę Sądownictwa trzeba uznać za atak na praworządność, demokrację i równość – gwarancje wolności – które są wyznacznikiem naszej cywilizacji.

Komitet Obrony Demokracji powstał po to, aby wspólnymi siłami przeciwstawić się tego rodzaju zapędom rządu, który jednoznacznie nadużył i sprzeniewierzył się mandatowi demokratycznemu, uzyskanemu w wyborach.

Zarząd Główny Komitetu Obrony Demokracji dziękuje działaczom KOD-u, którzy dotychczas, oddolnie, zorganizowali szereg wspaniałych inicjatyw w obronie ustroju państwa opartego na podziale władzy – najważniejszej sprawie! Jesteśmy gotowi służyć wsparciem w kolejnych wydarzeniach.

Tymczasem prosimy o dołączanie do wydarzenia ”Nie pozwólmy na zmianę ustroju państwa! ”, które jest obywatelską inicjatywą, ale jest popierane przez KOD https://www.facebook.com/events/144657956042267/
Będziemy na nim promować wszystkie KODowe oraz niekodowe akcje dotyczące sądownictwa.

Zarząd Główny KOD-u wzywa jednocześnie wszystkie organizacje pozarządowe i obywatelskie do wspólnej walki o zachowanie ostatniej bariery chroniącej demokratyczne państwo prawne.

Pragniemy również podkreślić, iż z chwilą zniesienia rządów prawa, z chwilą, w której sędziowie sądów powszechnych stracą gwarancje niezawisłości poprzez upolitycznienie ich struktur, nikt nie będzie mógł wymagać od Polek i Polaków, aby bezkrytycznie przestrzegali prawa, uchwalanego w Parlamencie poza całkowitą kontrolą. Gdy rządy prawa zawieszone są w próżni, to samo dzieje się z obowiązkami i – co najważniejsze – prawami obywatelskimi, Konstytucją zagwarantowanymi. W nadchodzących tygodniach damy temu wyraz. Wspólnie!

Zarząd Główny KOD-u


	

KOD_Canada: rok w przekroju

Bogumił Pacak-Gamalski

Rok temu, po masowych protestach w Polsce związanych przede wszystkim z niespodziewanym i ostrym atakiem na niezależność i niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego, śladem błyskawicznie rosnącego i rozwijającego się ruchu społecznego pod popularnym skrótem KOD – powstały początki ruchu koderowskiego w Kanadzie.  Pierwsza formalnie założona na sieci Facebooka strona KOD powstała w Toronto, którą prowadziła Anna Bocheńska – niestrudzony organizator m.in. grudniowych akcji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Ontario. Wkrótce założono stronę KOD_Polonia Canada, która została centralną grupa KOD-u w Kanadzie.  Jej pierwszym Koordynatorem był urodzony w Kanadzie, młody Polak Karl-Antoine Usakowski z Montrealu.  Od wiosny 2016, Koordynatorem jest Bogumił Pacak-Gamalski, eseista i poeta polski zamieszkały w Metro Vancouver. Grupy lokalne, skupione w KOD_Canada, zorganizowane są w : Montrealu, Toronto, Calgary i Vancouverze i posiadają własne, w dużej mierze autonomiczne zespoły członków/sympatyków. W Ottawie działa niezależna i nie związana formalnie z KOD_Canada, grupa KOD-Ottawa. Grupa ta działa na mocy osobnego porozumienia z KOD w Polsce i przy pełnej akceptacji tego porozumienia przez KOD_Polonia Canada.

Polonia kanadyjska, jak większość skupisk polonijnych na świecie, od czasów odzyskania przez Polskę suwerenności nie ingerowała w i nie wykazywała nadmiernego ‘upolitycznienia’ sytuacją w Kraju, zdrowo wychodząc z założenia, że demokratyczne państwo i demokratyczne społeczeństwo postępuje i rządzi się zgodnie z regułami i zasadami nowoczesnej demokracji europejskiej.  Dopiero obecna większość sejmowa sprawująca władzę w Polsce, z jej bezpardonowym i wręcz dyktatorskim niwelowaniem wszystkich najistotniejszych atrybutów państwa praworządności, konstytucyjnych gwarancji i podziału władzy, stosowaniem groźnej polityki ‘historycznej’ służącej głębokiemu podziałowi społeczeństwa – spowodowały zrozumienie wśród nas, że naturalne procesy demokratyzacji życia w Kraju mogą łatwo ulec rozprężeniu lub zniszczeniu. Że żadna wolność i żaden przywilej dany obywatelowi nie jest wykuty w niewzruszonej skale. Że Władza polityczna może się zawsze pokusić na nałożenie nam nowych kajdan.  Że Polacy mogą po prostu, pewnego dnia zostać podzieleni na ‘dobrych’ i ‘złych’.  Na tych, których samozwańczy przywódca państwa (samozwańczy, bo nikt go na jakąkolwiek funkcję, poza funkcją zwykłego posła sejmowego nie wybrał w jakichkolwiek wyborach powszechnych) Jarosław Kaczyński określił od samego początku publicznie jako ‘dobry sort” i ‘gorszy sort’. A oświadczenie te skwapliwie powtórzył Prezydent Państwa, Andrzej Duda. Pierwszy prezydent Wolnej Polski tak określający Polaków – swoich obywateli, suwerenów. Na to nie wyrażamy zgody i mówimy głośno i publicznie: NIE. Nie pozwalamy.

Będziemy ten protest i oburzenie powtarzać i uczyć o nim naszych rodaków tu zamieszkałych; będziemy wspierać naszych rodaków w ich proteście w Kraju i będziemy o tym mówić naszym politycznym władzom w kraju zamieszkania, w Kanadzie.

Od lat organizowana pro-pisowska grupa polonijna, której wydawało się, że sprytnie opanowała pod nadobną chorągwią narodowych barw, większość organizacji polonijnych i polonijnych środków masowego przekazu, usiłuje nam zarzucić, że brukamy dobre imię Polski. Nie, drogie zagubione owieczki szowinizmu i ksenofobii. My tego imienia bronimy przed kompletnym zabłoceniem. My udowadniamy Kanadyjczykom i światu, że Polska nie jest krajem zabobonu, jawnego rasizmu, ksenofobii; krajem gdzie niezależne sądownictwo z niezależnym i konstytucyjnym wymiarem sprawiedliwości nie są pustosłowiem; krajem, gdzie zwykła większość parlamentarna nie ma prawa dokonywać pełzającego zamachu stanu i systematycznego gwałcenia Konstytucji. A jeśli ośmiela się to robić – spotyka się z protestem i oporem wolnych i niezależnych obywateli.

Nikt z nas, ludzi związanych z KODem, nie zamierzał i nie zamierza odebrać partii PiS uzyskanego w wolnych wyborach mandatu większościowego w Sejmie i Senacie.  Polityka ekonomiczna, socjalna i zagraniczna – to domeny każdej zwycięskiej partii politycznej. Wielu z nas uważa, zdaniem moim słusznie, że ta polityka jest błędna w wielu aspektach i na dłuższą metę szkodliwa dla kraju. Ale nikt nie odbiera rządowi prawa do usiłowanie jej przeprowadzenia. Tu nie chodzi o 500+, nie chodzi o podwyżkę czy obniżkę jakiejś stawki podatkowej lub zarobkowej. Tu chodzi o imponderabilia. O rzeczy wyjątkowej, nadzwyczajnej wagi. Chodzi o wolność obywateli. Chodzi o skuteczne mechanizmy kontroli rządu i samego Parlamentu. Bo jakakolwiek władza nie ma prawa podważać prawa i instytucji, które są ponad nią. A aby te prawa i te instytucje zmienić, uzależnić lub ograniczyć należy dostać uzyskane w sposób jasny specjalne przyzwolenie całego społeczeństwa. Na to są dwa tylko sposoby: otrzymanie całkowitej i bezwzględnej większości w sejmie i senacie (tzw. większość konstytucyjna), uzyskanej w wyborach, gdzie te plany są jasno przedstawione wyborcom lub zorganizowanie pod niezależnym nadzorem ogólnonarodowego referendum. Inaczej nazywa się to zamachem stanu. I czas to jasno i bez ogródek powiedzieć.  Nie mam najmniejszej wątpliwości, że posiadający bardzo mało zajęć od wielu lat, sędziowie Trybunału Stanu w Polsce, będą mieć tej pracy po łokcie za kilka lat. Być może w ten – przyznaję niezamierzony i przypadkowy –  sposób Komitet Obrony Demokracji starając się uniemożliwić lub zniwelować skutki tego pełzającego zamachu stanu – poniekąd ratuje niektórych przywódców PiSu przed własnymi niemądrymi krokami, a tym samym chroni ich przed ławą oskarżonych tegoż Trybunału…  Wiem, że to swego rodzaju hiperbola logiczna, wszak nie takie rzeczy się w polityce zdarzały.

W tym miesiącu w KOD_Canada trwać będą wybory nowego Koordynatora lub Koordynatorki na całą Kanadę.  Łączy się to jednocześnie w sposób praktyczny i symboliczny z odbywającymi sie w Polsce tej zimy i wczesnej wiosny wyborami w Regionach KOD w Kraju, których kulminacja będzie Walny Zjazd Delegatów całego KOD w Warszawie i wybór władz ogólnopolskich.  Nie sposób nie zauważyć tu historycznej nici od tych zjazdów i wyborów do wyborów i pierwszych zjazdów Regionów  NSZZ „Solidarność” i Walnego Zjazdu „S” w 1981 roku.  Wtedy walczyliśmy o suwerenność i wolność Polski. Dziś mamy (jeszcze) jedno i drugie. Ale zmuszeni jesteśmy ostro protestować wobec prób odebrania nam wolności obywatelskich i praworządności państwa.  Zmienił się tez kontekst historyczny. Polska nie jest częścią sowieckiego Imperium Zła. Jest częścią światłej, demokratycznej Europy. Państwo polskie wiążą umowy traktatowe z Europą, konwencje prawne. Wówczas zagrożenie było z zewnątrz, od komunistycznego ‘cara’ rosyjskiego. Dzisiaj jest odwrotnie: obrona i pewne gwarancje wolności przychodzą z zewnątrz, z Unii Europejskiej; a zagrożenie jest od wewnątrz. Od nas samych, wybranego w demokratycznych wyborach rządu i większości sejmowej. Wtedy się jednoczyliśmy wobec wspólnego wroga i okupanta. Dziś się dzielimy skutkiem polityki podziału konsekwentnie przez polski rząd realizowanej. I temu też ostro się, jako KOD przeciwstawiamy. Stąd jednym z kamieni węgielnych naszego ruchu jest całkowita apolityczność KODu.  Komitet Obrony Demokracji w Polsce oraz my w Kanadzie nie reprezentujemy polskiej prawicy, nie reprezentujemy polskiej lewicy i de facto nie reprezentujemy polskiego centrum, nawet ‘zielonych’ (choć ochrona środowiska i generalnie postawa popierania wszelkich akcji na rzecz ratowania  świata przed kataklizmem zmiany klimatu są nam bardzo bliskie). Przypisywanie nam jakichkolwiek bliskich aliansów z tą czy inną partią polityczną (najmodniejsze w środowiskach PiSowskich jest oskarżanie KOD o spisek z PO, co jest zupełnym absurdem) jest niedorzeczne. KOD nie ma ideologii politycznej. Kropka. To kamień węgielny naszego ruchu i naszej Organizacji. Członkowie i sympatycy KOD w Polsce i w Kanadzie to ludzie z wielu środowisk, z wielu politycznych sympatii, wierzący i nie wierzący lub należący do różnych wyznań i kościołów.  Nawet pochodzenie etniczne  nie ma i nie powinno mieć tu znaczenia. Znaczenie ma fakt, że jesteśmy obywatelami Polski. W naszym, kanadyjskim przypadku, z podwójnym obywatelstwem. I słowo ‘obywatel’ ma tu pierwszorzędne znaczenie.  Obywatel polski – to brzmi dumnie.  Obywatel nie może być poddanym, to człowiek wolny. A komu się śnią sny szalone o autokracji, o dyktaturze, o rządach absolutnych – przypomnę absolutnego monarchę Francji sprzed dwustu lat: Ludwika XVI. Na gilotynę już nie szedł jako Ludwik XVI, a jako Obywatel Kapet. Jego poprzednik na tronie Francji powiedział kiedyś „Państwo, to ja”.  I mylił się, choć tragiczny los jego następcy nie był jego udziałem. Mylił się, bo Francja to jej obywatele. A obywatele Polski – to Państwo Polskie. Polska jest rzeczypospolitą. To polski odpowiednik republiki. Podobnie, jak Francuzi (bo wiele mamy podobieństw  w tradycji państwowości) zamiast „Francja” często mówią po prostu „Republika”, tak my zamiast „Polska” często używamy zwrotu „Rzeczypospolita”. Republika – res publica: rzecz wszystkich. Rzeczypospolita – rzecz pospólna. ‘Dobrego’ i ‘złego’ sortu w jednakowej mierze.

Nie wyobrażam sobie, że po kolejnych wyborach, nowy rząd post-pisowski (a mądrzej nie wyrokować która frakcja, partia lub koalicja te wybory wygra, bo może to być duże zaskoczenie dla wszystkich, nie wyłączając piszącego ten tekst) zajmie się jakimkolwiek ‘prześladowaniem’ elektoratu PiSu.  Wygra partia/koalicja, która potrafi przekonać, że ten nowy rząd będzie przede wszystkim rządem pojednania narodowego.  A gdyby jakimś przerażającym żartem historii wygrała partia, która zechce odwet na wyborcach PiSu wziąć – to gwarantuję, że KOD ujmie się równie ostro za prawami tych wyborców, jako wolnych i suwerennych obywateli, jak dziś ujmuje sie za prawami tych, którzy są obiektem  nagonki Jarosława Kaczyńskiego i jego podwładnych na najwyższych urzędach państwowych. Jakże to powiedział stary Wolter? „Nie zgadzam się z tym, co mówisz ale będę bronił Twego prawa do mówienia tego”. Prościej nie można.

A co robiliśmy w KOD_Polonia Canada przez ten poprzedni rok? Sporo. Mniej niż chcielibyśmy. Więcej niż praktycznie wyobrażaliśmy sobie, że możemy.  Kilka fotek z licznych akcji protestu obywatelskiego w Kanadzie. Ludzi, których większość nawet się nie znała jeszcze rok temu. A dziś czują się, jak wieloletni przyjaciele.  Bo rzeczy dobre, serdeczne łączą silniej niż rzeczy negatywne.

 

Walka o rząd dusz. Runda nr dwa.

Bogumił Pacak-Gamalski

 

Tak tradycyjnie można by nazwać wydarzenia ostatnich dni w Warszawie i innych miastach Polski, oraz wczorajsze wystąpienie przed kamerami telewizyjnymi, w swoistym expose do narodu, premier rządu, Beaty Szydło.

Można by, gdyby nie fakt, że tylko jedna strona walczy o ‘rząd dusz narodowych’.  Społeczeństwo już ten etap ma za sobą, to już historia.  Miła dla ucha, ciekawa dla pisarzy, poetów. Ale historia, wczoraj. Nie dziś. Najmłodsze generacje Polaków już z tego wyrosły.  Z kadzideł, z zaklęć, z narodowych różańców.  Szanują to, bo to ich historia, narodowa. Ale żyją w XXI wieku, nie w XIX ani nawet XX. Oddają ten ‘rząd dusz’ pani premier, panu prezydentowi, panu ministrowi obrony narodowej, nawet panu Prezesowi Kaczyńskiemu.  Niech sobie rządzą dniem wczorajszym i wczorajszymi wyzwaniami ideologicznymi, filozoficznymi, mistycznymi ile chcą.  Na temat przeszłości i znaczenia takich czy innych wydarzeń i procesów historycznych nowi Polacy sami sobie opinie wyrabiają i są na tyle inteligentni i wykształceni, że do źródeł wiedzy historycznej dochodzą bez problemów. Nie są im w tym politycy jakiejkolwiek maści potrzebni.

Natomiast rządzenie współczesnym obywatelem polskim, rządzenie dniem dzisiejszym i realnością XXI wieku – nie. Tego społeczeństwo polskie nie odda nikomu. Żadne kadzidła, ustawy ani uchwały, miesięcznice czy inne rocznice tego Polakom dziś nie narzucą.  Może jeszcze 10 lat temu, na pewno dwadzieścia – już nie dziś jednak.  I to jest tragedia PiSu i osobista tragedia Jarosława Kaczyńskiego. A polityczna nieudolność Beaty Szydło i Andrzeja Dudy. Spóźniliście się co najmniej o dekadę.  A w polityce, jak w żadnej innej działalności człowieka, zasada panta rhei jest bezlitosna. Ten heraklitejski aksjomat jest bezwzględny i bezlitosny.

Co jest smutne, to fakt, że politycy i liderzy partii rządzącej walczą z wiatrakami przeszłości komunistycznej – metodami, które są bezwzględną kalką metod komunistycznych w wersji PRL-u: tępą propagandą, zastraszaniem, zemstą i kompletnym brakiem szacunku dla metod perswazji demokratycznej oraz wręcz awersyjnym lękiem przed praworządnością, tzn. rządzeniem w ramach i zgodnie z obowiązującym systemem prawno-konstytucyjnym.  Czasem tego typu zachowania obecnej większości parlamentarnej są wręcz groteskowe, karykaturalne. Wywołują śmiech. Ale przez fakt, że jednak pociągają za sobą konkretne akcje i koszty społeczne oraz indywidualne – budzą jednocześnie wściekłość i absolutny opór społeczeństwa ludzi wolnych.

Efektem takiej wściekłości i oporu były spontaniczne, wielotysięczne sobotnie protesty pod Sejmem w Warszawie, kontynuowane  w niedzielę pod Pałacem Namiestnikowskim oraz w innych miastach.  Autokratyczne, skandaliczne decyzje Marszałka Sejmu, forsowanie za wszelka cenę i wbrew regulaminom sejmowym bardzo kontrowersyjnych (a więc tym bardziej wymagających długiej i rzetelnej debaty) uchwal i ustaw – zaowocowały tym, co nie udało się przez rok czasu spokojną perswazją osiągnąć KOD-owi: zjednoczeniem koalicyjnym wszystkich partii politycznych. Nie tylko tych w Sejmie – wszystkich w Polsce. I tłumami warszawiaków, którzy spontanicznie zwołali się za pomocą social mediów na protest pod Sejmem. Tym razem to politycy i nawet najpopularniejszy w Polsce ruch społeczny, Komitet Obrony Demokracji, musieli sami się w pośpiechu zorganizować, by podążyć za głosem i akcjami wściekłych obywateli.  Reakcja władzy PiSowskiej?  Zabarykadowanie się w Sejmie i kontynuowanie pośpiesznego ‘głosowania’ nad ustawami z autentycznym, fizycznym niedopuszczaniem posłów opozycyjnych nawet do wejścia na sale obrad! Na polecenie Marszałka Sejmu użyto Straży Marszałkowskiej blokującej wejście na salę obrad dla posłów innych partii! Teren otaczający Sejm otoczono ściągniętymi pośpiesznie oddziałami policji. Przed kim? Przed podejrzeniem o planowany zamach terrorystyczny, przed  desantem bojówkarzy z wrogiego kraju?  Nie. Przed obywatelami Polski. Młodymi, starymi, kobietami. Potem nocą, posłowie PiS i rząd uciekali w pośpiechu tylnymi drzwiami.

A przecież ciągle był czas na zorientowanie się, że poszli za daleko, że to polityczne samobójstwo i łamanie całych podstaw funkcjonowania demokratycznego państwa – wystarczyło przerwać obrady i zawiadomić zebranych na ulicach warszawiaków, że Marszałek Sejmu sam, albo na wniosek rządu, zwołuje nadzwyczajne zebranie liderów wszystkich partii i ustalić tam nowy porządek obrad. I pełną dyskusję sejmową. Przecież i tak maja większość w Sejmie. Ale ludzie myślący kategoriami  państwa dyktatorskiego nie potrafią myśleć kategoriami państwa demokratycznego.  I to jest zasadniczy element ich zachowania i postępowania wobec Trybunału Konstytucyjnego. Tylko to i nic więcej. Trybunał stoi na przeszkodzie wprowadzania praw i ustaw, które są uchwalane w sprzeczności z Konstytucja państwa. Jest więc instancją kontrolną  i całkowicie niezależną. W każdym razie do 19 grudnia – dnia kończącej się, wręcz heroicznej, prezesury sędziego Andrzeja Rzeplińskiego.  W PRL-u taki sąd był nie do pomyślenia. I absurdem kompletnym jest podawanie, jako zarzut faktu, że Trybunał powstał jeszcze w czasach PRL – Trybunał powstał w konającym PRL, w państwie, które już uczestniczyło samo we własnym orszaku pogrzebowym i zachodziły w nim zmiany od władz tego państwa niezależne – jedna z takich zmian było własnie powołanie Trybunału. To było zwycięstwo opozycji demokratycznej PRL a nie prezent PZPR. Taki Trybunał nie jest do pomyślenia w państwie Jarosława Kaczyńskiego.  Taka jest naga prawda. I czas sobie z tego jasno zdać sprawę.

Gdy słuchałem dziś przemówienia premier Szydło, nie mogłem oprzeć się dziwnemu złudzeniu: to było przemówienie Józefa Cyrankiewicza, Stanisława Kani, Edwarda Gierka.  Nie, do Władysława Gomułki nie porównam – to jest wyjątkowa specjalność Jarosława Kaczyńskiego.

Pani premier bez przerwy używała dużych słów określających Polskę, jako państwo wzorcowo demokratyczne. Wzorcowo nawet w skali europejskiej! Polaków, jako obywateli cieszących się olbrzymią skalą wolności obywatelskich. Ba, Beata Szydło zapraszała Polaków do protestowania, do dyskusji. Słowem do korzystania z tych niezwykłych przywilejów demokracji.  Nie wiem, może się mylę, może pani premier RP wie coś o krajach europejskich więcej niż ja. Mimo, że zjechałem ją (poza Bałkanami) wszerz i wzdłuż. W krótkich okresach czasu mieszkałem w Anglii i we Włoszech. Ale może … .  Może faktycznie jest gdzieś w Europie państwo, w którym od ponad roku trwa kryzys konstytucyjny, tak jak w Polsce.  Może (w tajemnicy przed światem) Komisja Europejska robi posiedzenia wobec innych, poza Polską, państw europejskich, w których maja zachodzić poważne problemy systemowe związane z instytucjami demokracji i prawa. Wątpię, ale cuda się zdarzają – zwłaszcza w iluzorycznym świecie PiSowskim … . Pani premier zachęcała Polaków do protestowania, kontestowania – tylko nie tych, co byli pod Sejmem w sobotę i nie tych pod Pałacem Prezydenckim w niedzielę. Nie, ci nie reprezentowali demokratycznej woli zdaniem pani premier, a wręcz przeciwnie. Za logiką Beaty Szydło nie podążam. Nie podążają za nią miliony Polaków, w tym coraz częściej i ci, którzy te rządy popierali początkowo. Józef Cyrankiewicz też w swoich przemówieniach mówił o kwitnącej demokracji ludowej. O wolnościach, jakimi się cieszy polski robotnik i chłop. O tym, że państwo i rząd nigdy nie zapomni o obywatelach.  Nawet pierwszy kosmita obecnej Rzeczypospolitej, minister Macierewicz, nie jest oryginalnym autorem koncepcji samoobrony narodowej. Istniała całkiem nieźle na papierze przez większość żywota PRL. I też miała ‘szczytne cele’. Sam, z urzędowego przydziału woskowej Komendy Uzupełnień, zostałem ni stąd ni zowąd dowódcą 5-cio osobowego oddziału ochrony przeciw-atomowej! I z tą swoją bohaterską piątką musiałem chodzić po zabiedzonych uliczkach Żbikowa (biedna dzielnica podwarszawskiego Pruszkowa) i uczyć zdumionych mieszkańców, jak mają moczyć koce i tymi mokrymi kocami okrywać się w przypadku ataku. Paranoja. Ja się z tego śmiałem, śmiała się olbrzymia większość ‘wolnych obywateli’, którym te instrukcje przekazywałem. Śmiali się bez wątpienia oficerowie, którzy mi taki nakaz przysłali.

I śmiałem się dziś, słuchając pani premier. Żal mi po prawdzie trochę jej było. Czy też dostała ‘nakaz kocowy’ od Prezesa?  Czy też sama w te niedorzeczności logiki wierzyła?

Mówiła też dużo o polityce ekonomicznej, socjalnej. Tu wpadła w ton Edwarda Gierka. Tak ona, jak i Gierek nie kłamali. Sytuacja pod wieloma względami dla tysięcy osób jest lepsza niż była przed rokiem.  Wzrost minimalnych zarobków, podwyżka nędzarskich, najniższych emerytur (w dalszym ciągu przerażająco niskie ale wyższe niż przed rokiem), wielka akcja 500plus – to prawda. Stan ekonomiczny Polaków za Gierka był bezsprzecznie wyższy niż za Gomułki. Ale, co dalej? Jak te wielkie obciążenia budżetowe państwo pokryje za 2 lub 5 lat? Inwestycje zagraniczne spadły zatrważająco, wielka rzeka dotacji unijnych zamienia się w strumień (to było oczekiwane i nie jest wynikiem jakiejkolwiek kary a formalnego procesu).   I znowu – za Gierka też półki wypełniły się towarami na ówczesne czasy luksusowymi. A po kilku latach … zniknęły, z większością innych towarów No, ciągle były butelki octu na półkach … .

Dlaczego podejrzewam, że tak stać może i teraz? Dlatego, że gospodarki nie rozwija się na ukrytych, nocnych posiedzeniach sejmu. Nie w XXI wieku. Tak samo, jak nie rozwija się i nie zabezpiecza w ten sposób demokracji.

Jako, że nic mi nigdy nie było droższe niż wolność osobista i niezależność myślenia – tak , przyznaję, pod tym względem jestem ‘niewolnikiem’ przeszłości: patriotycznego wychowania, własnej edukacji i otwartych oczu i uszu – oddaję panu Kaczyńskiemu walkowerem druga rundę walki o ‘rząd dusz’.

Tylko dusz kogo? Osiemdziesięciolatków? Grupki sfrustrowanych starców dla których świat się zatrzymał w miejscu i chcą powtarzać na nim przegrane bitwy sprzed 90 i więcej lat?  One już się odbyły.  Mnie bardziej interesuje nie rząd a samorząd nowych, wolnych Polaków.  Tym, którym wolności nikt nie dał. Oni się wolnymi wychowali od dziecka.  I mają głęboko w nosie pańskie frustracje , panie Prezesie Jedynie Słusznej Partii.

Wygraliście wybory, nie jakąś przytłaczająca masą głosów – ale wygraliście. Tylko, że to nie były wybory o konstytucję, o prawa obywatelskie, o rozliczanie z historią, o charakter sądownictwa polskiego. Nie, to były zwyczajne wybory, gdzie  w kampanii składaliście zwyczajne obietnice wyborcze.  I na to macie mandat. Nie macie mandatu na ‘nową Polską”. Nikt wam nie wyraził zgody o stworzenie natychmiast kryzysu konstytucyjnego w państwie. O walkę z niezależnym sądownictwem, o walkę z wolnością pracy i środków masowego przekazu, o całkowity zakaz aborcji lub jakieś horrendalne, religijne ustawy o donaszaniu martwego lub umierającego płodu. Nie, na to mandatu jakiegokolwiek nie dostaliście.  Nie róbcie, proszę, cyrku z Polski. Bo się ten nowy, wolny Polak może ostro wkurzyć (ostatecznie , jak długo można się śmiać?) i wam nawet ten, co dostaliście, mandat odebrać.  I milion księży Rydzyków wam nie pomoże. Ani nawet oddziały Samoobrony Antka wykrzykującego Apel smoleński.

a oto jak setki tysięcy obywateli zareagowało błyskawicznie na swoich stronach fejsbukowych w Polsce i na całym świecie:

podziekowanie

 

 

 

 

 

Trybunał Konstytucyjny w Polsce zagrożony w swej konstytucyjnej niezawisłości od władz politycznych

OŚWIADCZENIE KOD_CANADA

kanadanowelogo

Wraz ze zbliżającym się końcem 2016 roku dobiegają końca ponad rok czasu trwające zabiegi PiS o zniszczenie niezależności najwyższego organu sądowego w Polsce – Trybunału Konstytucyjnego. Stąd kolejne błyskawicznie przeprowadzane ustawy sejmowe mające Trybunał de facto pozbawić możliwości normalnego funkcjonowania. Jeśli tak się stanie – padnie ostatni filar konstytucyjnej kontroli prawa w Polsce, a sama Konstytucja stanie się mało znaczącym zbiorem zapisów, których wykonywanie nie będzie możliwe do wdrożenia i przestrzegania. Lub jedynie wtedy, gdy będzie to wygodne dla władzy polityczno-wykonawczej.
Wagę tego niespotykanego i od czasu odzyskania suwerenności pierwszy raz powstałego autentycznego kryzysu konstytucyjnego doceniają wszyscy poprzedni Prezesi Trybunału. I w trosce o zagrożenie demokratycznego porządku konstytucyjnego w Polsce, zagrożenie dla podstawowych wolności obywatelskich wspólnie wydali Apel do Władzy politycznej (Prezydenta RP) i środowisk prawniczych o niedopuszczenie do takiej katastrofy.
Ten Apel winien obudzić i zatrwożyć nas wszystkich.
Nie czas na jakiekolwiek spory wewnętrzne o rzeczy ważne i mniej ważne. Nie czas na walkę o swoje idee i plany. Gdy płonie las nie szkoda róż. Tym lasem strzegącym polskiego porządku konstytucyjnego, chroniącym Państwo i Obywateli przed bezpośrednią dyktaturą polityczną jest niezależny Trybunał Konstytucyjny. A pierwszym i zasadniczym obrońcą tego Trybunału winien być przede wszystkim Prezydent Republiki. Prezydent, który nie broni pełnej i całkowitej niezależności Trybunału łamie swoją przysięgę i sprzeniewierza się swej funkcji.
My, członkowie i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji w Kanadzie domagamy się niezwłocznego podjęcia kroków służących przywrócenia Trybunałowi jego konstytucyjnej funkcji, zaniechania wszelkich politycznych aktów służących ograniczenia tej funkcji przez Sejm, rząd i Senat. Naród wybrał Konstytucje RP w wolnym i bezpośrednim referendum. A o tym, jakie prawo, ustawa czy uchwała jest z tą Konstytucją zgodna – decyduje tylko i wyłącznie Trybunał Konstytucyjny. Nie rząd, nie sejm nawet z senatem i nie Prezydent. csm_rzeplinski_3875aa1ff3Jedynie Trybunał. Taki jest polski porządek prawno-konstytucyjny i niech nikt nie waży się
go zmieniać .
Niech politycy nie liczą na zbyt długotrwałą cierpliwość i łaskawość wyborców. Przychodzi zawsze moment rozliczeń. I ci, którzy dziś ze szczytów władzy spoglądają na prawo ironicznie, łatwo mogą przed tym Prawem pewnego dnia stanąć w dużo gorszej pozycji. Jako oskarżeni przed Trybunałem Stanu.

Prof. Andrzej Rzepliński, Prezes Trybunału Konstytucyjnego

98 Rocznica Odzyskania Niepodlegości

11-listopad

 

Oddział KOD_Canada w Vancouverze serdecznie zaprasza do kontaktu z nami osoby zainteresowane kwestiami budowy i wzmacniania współczesnego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. KOD w Polsce i poza granicami Kraju skupia osoby dla których ważne są kwestia praworządności państwa, rozdziału władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowej (tzw. konstytucyjny trójpodział władzy) , wolność środków masowego przekazu (media), rozwoju wolnych i niezależnych ośrodków kultury i sztuki. Ani zarejestrowane, działające w zgodzie z przepisami polskimi, Stowarzyszenie Komitetu Obrony Demokracji w Polsce ani rozsiane po całym świecie grupy sympatyków KOD nie reprezentują żadnej opcji politycznej,światopoglądowej lub wyznaniowej.Traktujemy te sprawy, jako kwestie wolnego, indywidualnego wyboru każdego człowieka. Co leży w ramach naszych zainteresowań to umożliwianie budowy nowoczesnej, na miarę XXI wieku demokracji opartej na szeroko rozumianej wolności osobistej obywateli oraz dbanie o poszanowanie zasadniczych norm prawnych Państwa określonych w Konstytucji i ratyfikowanych przez Polskę umowach międzynarodowych. Jeśli masz do nas jakieś pytanie, chciałbyś się coś więcej w tym temacie dowiedzieć lub przystąpić do naszej Grupy – skontaktuj się z nami.

Jeżeli interesuje cie jedynie dyskusja czysto polityczna, jak protest i sprzeciw wobec jakiejś partii politycznej lub wsparcie dla jakiejś partii politycznej to raczej nasz adres jest niewłaściwym dla Ciebie. Skontaktuj się bezpośrednio z daną partią. KOD nie zwalcza żadnych partii politycznych, które opierają się na porządku prawnym Rzeczypospolitej ani nie reprezentuje żadnej konkretnej opcji politycznej. Zwalczamy jedynie te decyzje polityczne, które naszym zdaniem godzą w idee wolności i niezależności obywatelskiej.

W latach 1914 -1918 Polska odzyskała swoją niepodległość i suwerenność. Powstała w formie nowej, jako państwo oparte na republikańskim charakterze demokratycznym. Bez względu na rożne błędy i wypaczenia jakie tamta, II Rzeczypospolita, miała – był to olbrzymi wysiłek i sukces kilku pokoleń patriotów polskich reprezentujących wiele bardzo rożnych światopoglądów politycznych i filozoficznych. Podobny sukces osiągnęliśmy ponownie w latach 1981-91. Oznacza to nie tylko nasze, obywateli Polski, przywiązanie do suwerenność ale i przywiązanie do wolności osobistej, indywidualnej. Tego testamentu dziadów, ojców i matek naszych nie wolno lekceważyć. Wolny obywatel, to nie tylko obywatel, który raz na 3, 4 lub 5 lat idzie do urn wyborczych. To obywatel, który bacznie obserwuje władze polityczne czy postępują w zgodzie z otrzymanym mandatem zaufania i czy przestrzegają konstytucyjne prawo.

Jak w każdym normalnym kraju, tak i w Polsce, przytłaczająca większość ludzi nie należy do żadnych partii politycznych.  Wybieramy ich nie przez hasła i światopoglądowe slogany wypisane na partyjnych chorągiewkach, a przez konkretny program gospodarczo-społeczny, jaki oferują społeczeństwu na najbliższą kadencję parlamentarną. I tak powinniśmy ich rozliczać przy końcu kadencji. Nie z haseł a z tego, co konkretnie zrobili.

Obywatel dojrzały, wolny i świadomy to obywatel nie podatny na partyjną – obojętnie z której strony – propagandę.

Zapraszamy na nasza stronę na Facebook – Komitet Obrony Demokracji-Vancouver lub bezpośrednio przez email: kod.kanada@gmail.com.

 

Członkowie lokalnych grup kodowskich w Kanadzie coraz częściej informują publicznie o swojej działalności, otwierają drzwi dla nowych członków, sympatyków.  Tradycyjnie już w KODzie, którego początki sięgają właśnie grupy obywatelskiej, która spotkała się pierwszy raz właśnie wirtualnie na stronie Facebooka, tak i w Montrealu podstawą kontaktów, dyskusji jest strona Facebooka.  Ale nie musi to oznaczać zamknięcia przed innymi formami kontaktów, spotkań. Stąd decyzja ‘wyjścia’ na zewnątrz i prostej informacji jak i z kim można nawiązać kontakt dla chętnych, lub nawet tylko ciekawskich. Ogłoszenie montrealskiego KODu poniżej.obraz1