Bogumił Pacak-Gamalski
Kilka tygodni temu, na zaproszenie rządu kanadyjskiego, przybył do Ottawy premier Polski, Mateusz Morawiecki. Naturalnie, tematem zasadniczym była sytuacja na Ukrainie, obronność wschodniej flanki NATO i Europy (Poland), pomoc Ukrainie. Może to niesmacznie lub dwuznacznie (może jedno i drugie) napisać … ale napiszę: agresja Rosji na Ukrainę spadła PiSowi, jak prezent od Mikołaja na Gwiazdkę. Nagle reżym PiSowski z czarnej owcy europejskiej zamienił się hinduską Świętą Krowę, której nie wypada krytykować. Przeciwnie – należy wspierać zbrojnie, politycznie, finansowo. Co wiele krajów (zwłaszcza USA i Kanada, tj. kraje, które aż tak nie są zaangażowane w szczegóły problemów Unii Europejskiej) czyni skwapliwie. I ta pomoc bezwzględnie jest Polsce bardzo potrzebna. Ale jeszcze bardziej PiSowi. Niestety, znaleźliśmy się w sytuacji patowej, gdzie zmuszeni jesteśmy wybrać mniejsze zło. A Kaczyński bezwzględnie jest złem o wiele mniejszym niż bandzior Putin. Nie tylko mniejszy, ponieważ jest kurduplem, bo i Putin do zbyt wysokich nie należy, ale przede wszystkim Kaczor i PiS władzę dostali z rąk społeczeństwa polskiego. Z rąk wyborców w wyborach generalnie rzecz biorąc wolnych i nie fałszowanych. Czyli Polacy w Kraju mają rząd taki, na jaki zasłużyli.
To nie znaczy jednak, że mamy wszyscy kłamać. Od kłamania jest premier Mateuszek. Jednym z pytań zadanych premierowi Trudeau na konferencji prasowej z Mateuszkiem, było pytanie o sytuację osób LGBTQ w Polsce – w kontekście pytania zawisła oczywista wiedza, że ta sytuacja do najlepszych nie należy.
Tu trzeba nieco światła rzucić o postawie Justina Trudeau wobec społeczności LGBTQ. Nie tylko jego rząd (poprzednie od wielu już lat i każdego koloru ideologicznego – konserwatystów i liberałów, socjaldemokracji i Zielonych) uznawany jest za czempionów pełnego równouprawnienia wszystkich obywateli Kanada bez względu na orientację seksualną. Ale szczególnie młody Trudeau sam wykreował z siebie postać sztandarowego przyjaciela i sojusznika gejów, lesbijek i osób transpłciowych. Nie ma parady Pride w której każdego roku by nie szedł w czołówce: jeśli nie w Ottawie to w Montrealu, nie w Montrealu to w Toronto, nie w Toronto to w Vancouverze. A od kilku lat w miesiącu Pride (tak, w Kanadzie mamy cały miesiąc, w którym odbywa się tysiące takich marszy, spotkań, wystaw, projekcji filmowych i teatralnych) w otoczeniu innych ministrów Gabinetu, przed Parlamentem w Ottawie wciąga na maszt wielką Tęczową Flagę, obok flagi kanadyjskiej. Jeśli dodać jeszcze, że jest przystojnym i stosunkowo młodym mężczyzną ubierającym się i zachowującym z dość dużym sex appeal’em, to jawi się postać prawie pocztówkowa całego LGBTQ. Co mu kompletnie nie przeszkadza, a podejrzewam, że łechce to jego męską próżność faceta świadomego swej atrakcyjności.
Pan Trudeau odpowiedział, że spytał się o to swego rozmówcę. A rozmówca – Mateuszek – dodał, że w Polsce absolutnie nie ma polityki prześladowania osób LGBTQ, wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Ale skwapliwie dodał, że jego rząd prowadzi aktywną politykę pro-rodzinną i pro-wielodzietną. Nie, nie zająknął się ani razu, ani nie wybuchł histerycznym śmiechem. I to był koniec tego tematu na Konferencji. Trochę mi szczęka opadła, przyznaję. Rozumiem, że Mateuszek nie może konkurować z Justinem o ochy i achy gejów kanadyjskich – ani polskich – a jego sex appeal jest zbliżony do nieheblowanej dechy sosnowej ale … . Mateuszku biedny, jak możesz chrzanić o polityce pro-rodzinnej wykluczając z tego rodziny LGBTQ w Polsce, jak możesz pieprzyć (lub solić) zupę o dzieciach wyłączając z tych przypraw dzieci LGBTQ lub rodziców gejów i lesbijki z dziećmi? I spodziewałem się, że Justin-przystojniak doda kilka słów po durnej odpowiedzi Mateuszka. A nie dodał. Bał się, że co? Że Polska zamknie swoje terytorium dla dostaw broni dla Ukrainy? Że sojusznika się nie krytykuje? Perfuma francuska ci do głowy przesiąkła, Justin?! Gejowie i lesbijki (‘+’ naturalnie też) nie mają w Polsce żadnych praw. Żadnych. Podstawowe obywatelskie – tak (głosowanie, płacenie podatków, służba w wojsku, dostęp do szkół średnich i wyższych, itd). Ale aby stworzyć system dwóch kategorii obywateli – równych i równiejszych – trzeba by było kolosalnych zmian konstytucyjnych i kolosalnych hałasów i finansowych kar z Brukseli. Wiec obywatel jest jeden, z równymi prawami. I jest bezpłciowy. Czyli bez jaj i bez pochwy, wykastrowany. To, Justin, powinieneś powiedzieć. Nie musiałeś obrażać, wystarczył język dyplomatyczny ale jednoznaczny. A nie powiedziałeś. Nosisz dalej obcisłe, seksowne spodnie i dbasz o fryzurę, masz seksowny swagger w chodzeniu – ale ja cię z mojego różańca gejowskiego odczepiłem. Równouprawnienie i jednakie wszystkim prawa człowieka są dla mnie ważniejsze niż układność sojusznicza. I pamiętaj, że prawdziwym sojusznikiem Kanady jest Polska, kraj, nie –obecny rząd quasi-faszystowski.
Wracając do agresji rosyjskiej na Ukrainę i pozycji Polski. W świetle mojego zwrotu, że to prezent gwiazdkowy dla PiS. Nie dla Polski ale dla PiS. Po upadku Trumpa rząd PiSowski stracił prawie wszystkich sojuszników zachodnich. Nie formalnie naturalnie – Polska jest i w NATO i w UE. Ale, jako bliskich przyjaciół, z którymi w przyjacielskiej i życzliwej atmosferze ubija się ekonomiczne interesy, korzystne dla obu stron. Którzy w kłopotliwych sytuacjach (w jakich każdy, nawet najzacniejszy kraj, czasami się znajdzie) poprą, podadzą dłoń. Macierewicz (ten od fruwającej sosny i bomb barycznych) ośmieszył i publicznie upokorzył całe dowództwo polskich Sił Zbrojnych. I ta Armia była chyba w gorszej sytuacji niż Armia polska w 1939. Nie, nie żartuję. Proszę spojrzeć do Googla i spytać, jak długo broniły się kraje Beneluxu i kiedy Francja pocałowała Hitlera w dupę. I nie zapominać, że u ich granic nie stanęły z przeciwnej strony armie sowieckie. Tak tylko przypominam.
Więc ta Armia Macierewicza i Błaszczaka wyglądała marnie. Pewnie, że mogli liczyć (w razie czego) na pełne wsparcie NATO. Nie sądzę, że NATO mogło liczyć na znaczące wsparcie Polaków w jakiejkolwiek wojnie w Europie. A nasz udział wcześniej w walkach w zrujnowanym przez Amerykanów i Brytyjczyków Iraku uważam za hańbę i wstyd – nie za chwałę oręża polskiego. Czym by niby NATO mieli wesprzeć, sowieckimi czołgami i samolotami? Wystawiliby kilka dywizji Rosomaków (niezła samobieżna haubica rodzimej produkcji)? Nie bardzo, z zamówień i mocy produkcyjnej jedną by było trudno wyposażyć wtedy. Co za okazja z tą nieszczęsna Ukrainą, przecież Ukraińcom te samoloty i czołgi tak by się przydały! I z taką skwapliwością, nim Amerykanie i Niemcy zrozumieli, że ta pomoc w sprzęcie jest Ukrainie niezbędną, forsowaliśmy i oferowaliśmy te czołgi i samoloty. Wyglądaliśmy na bohaterów, niezłomnych przyjaciół Ukrainy. I wiedzieliśmy, że będąc krajem NATO i UE o najdłuższej i najgorętszej granicy wschodnio-centralnych flank NATO – nasi formalnie sojusznicy zrobią wszystko, by Polską Armię uzupełnić o nowoczesne środki bojowe. Co zrobili. A Ukrainie te samoloty i te czołgi T50 też się przydały. Nam też by się przydały w 39 francuskie tankietki i angielskie samoloty. Darowanemu koniowi nikt w zęby nie zagląda.
Czołgi i samoloty, rodziny heteronormatywne i rodziny LGBTQ, co to ma wszystko wspólnego ze sobą? Wszystko. Wojna na Ukrainie nie powinna fałszować obrazu sytuacji politycznej w Polsce – ani w Europie ani w Ameryce Północnej. Jakikolwiek będzie rezultat tej wojny. Nie wyobrażam sobie, by Ukraina tę wojnę kompletnie przegrała. Mam też – i smuci mnie to bardzo i mam nadzieję, że się mylę – obawy, że nie wygra jej kompletnie. Zasoby ludzkie Ukrainy są wielokroć mniejsze niż Rosji. Początkowe klęski Rosjan były efektem wprost dziecinnych błędów taktycznych wojsk rosyjskich. Może faktycznie wyobrażali sobie, że to będzie wręcz spacer i będą witani z kwiatami? Zima na froncie południowym należała do Rosjan. W dodatku Rosjanie prowadzą wojnę totalną – wojnę, w której nie ma różnicy między walką przeciwnych armii a ludnością cywilną. Bombardowanie i ogień artyleryjsko-rakietowy wobec miast i obiektów cywilnych jest nieustanny. Jak i stałe i systematyczne zamienianie w gruzy infrastruktury przemysłowo-gospodarczej. Miliony Ukraińców (w tym bardzo dużo mężczyzn w wieku, w którym w wojsku mogliby służyć) opuściło Ukrainę. Jak sądzicie – ilu z nich teraz, gdy rozpoczęła się ofensywa ukraińska wróciło do Ukrainy? Batalion udałoby się wystawić? Nie wiem. Nie sądzę by wielu. To ludzkie i naturalne zachowanie. Ale i o tym trzeba myśleć, rozumieć. Ci wszyscy uchodźcy, którzy w wielu krajach – w samej Kanadzie już chyba blisko 200 tysięcy – znaleźli schronienie, to wielka strata dla Ukrainy. Oni nie siedzą w jakichś obozach dla uchodźców. Są normalnymi emigrantami, pracują, chodzą do szkoły, rodzą na emigracji dzieci. Wrastają w nowy kraj. Ilu z nas, Polaków, wróciło po 1982? A chcieliśmy, myśleliśmy. I wrośliśmy w nowy kraj. Założyliśmy rodziny, nasze dzieci pokończyły tu szkoły. Tak, trochę nas wróciło, ale bardzo mało. Teraz, po 40 latach wraca więcej. Bo są już emerytami z kanadyjskimi emeryturami. Będą żyć w Polsce nie z ZUSu a z Canada Pension Plan. Dostatnie i wygodnie. Do działalności gospodarczej nie wrócą, nie muszą. Kupią ładne mieszkania lub domki i będą czekać na miejsce na rodzinnym cmentarzu … . Życie. Polska na tym straciła bardzo przez te aktywne lata po 1990. Ile straci Ukraina? Obawiam się, że podobnie.

Tak oczekiwana ofensywa ukraińska na południu w zasadzie ugrzęzła w wojnie pozycyjnej. Rosjanie mieli czas i okopali się bardzo silnie. Zachód też prowadził cały czas niezrozumiałą i kunktatorską politykę. Oby to kunktatorstwo nie było celową i konsekwentną strategią Fabiusza Maksimusa, użytą w wojnie punickiej z Hannibalem (to Fabiusz wprowadził wówczas to określenie cunctari, jako taktykę). Każdy nowy i niezbędny rodzaj broni dla Ukraińców był najpierw odrzucany, aby po miesiącu lub dwu jednak przyznać to im. Na wojnie miesiąc czasu to wieki. Zwłaszcza współczesnej, bardzo mobilnej wojnie. I te bezsensowne zakazy używania jakiejkolwiek broni na terenach przygranicznych Rosji właściwej. Rosjanie stamtąd mogą wysyłać samoloty bombardujące szpitale i szkoły ukraińskie. Ukraińcom nie wolno ostrzelać kolumn wojskowych lub lotnisk rosyjskich po drugiej stronie granicy z Ukrainą. Bezsens. Wobec przeciwnika, który łamie wszystkie międzynarodowe normy prowadzenia działań wojennych. Jest de facto i de iure wojennym przestępcą.
Wracając do PiS i Polski. Te dwie sprawy: wojnę na Ukrainie i łamanie praworządności w Polsce, brak (ciągnący się od zawsze, a więc i od czasów Platformy Obywatelskiej i nawet rządów socjaldemokratycznych) ochrony praw mniejszości LGBTQ+ nie wolno łączyć. Jakikolwiek rząd w Polsce będzie dalej sojusznikiem Zachodu w walce o pokonanie rosyjskiej inwazji na Ukrainie. Wolna i niezależna Ukraina to sine qua non każdej formacji politycznej w Europie Wschodnio-Centralnej. Oczywiście, nawet i te stwierdzenie nie ma mocy niepodważalnej. Ostatecznie Węgry też są w Europie Centralnej. Czy Orban by płakał, gdyby Putin wygrał? Pytanie retoryczne?
Wystarczy na jeden dzień. Może za kilka dni poobrażam innych. Albo skłonię do myślenia niezależnego, wyjętego z ramek wygodnych szablonów. Nigdy nic nie wiadomo – to wiemy. Zwłaszcza wtedy, kiedy wiadomo.