My Rocks and memories it evokes. Moje Kamienie i refleksje, jakie przynoszą.

Ostatnie być może tygodnie moich spacerów dziennych i nocnych od tylu już lat trasą głazów i krzewów między torami a wodą Kanału Bedfordzkiego, jaki ooddziela Halifaks od Dartmouth. Znam tu każdą krzewinę i kształt każdego bodaj kamiennego wielkoluda. Mam kamienne fotele, gdzie przy dobrej pogodzie siadać lubię i czytać, myśli spisywaś w kajecie, pstrykać portrety wody i nieba wzajem się przeglądające w sobie. Moje Kamienie. Niemi świadkowie moich radostek i mojego odchodzenia od świata.

Ale moje Kamienie też się zmieniły. A właściwie zmienili je ludzie. Świat uległ wszędzie zmianie na gorsze po tej strasznej pandemii. Nanieśli śmieci, ktoś powyrzucał połamane meble, jakiś stary materac. Udaję, że tego nie widze, gdy chodzę. Na nocnych spacerach udaje się to łatwiej.

A to taki magiczny ogród niesamowitości przyrody. Na kamiennym podłożu, u skraju miasta wąska przestrzeń zamieniona wiosną i latem w bajeczne dzikie łaki. Krzewy czerwone, zielone, pachnace słodyczą dzikie róże, krzewy wysokie czerwonych jagód, kraina małego ptactwa i wron. Jest tam kilka miejsc z rzędami drobnych i niewysokich białych brzóż – brzeziny. I zaraz wspominam cudowną powieść o tym tytule starego poety, Jarosława Iwaszkiewicza. I widzę chadzających tam i Stanisława z Bolesławem, i Malwinę i może grobek Barbary.

A dziś, na jednym z moich ostatnich tu spacerów? Mijam miejsce, gdzie po drugiej stronie torów, od strony miasta była po prostu niesamowita łąka. Wejść tam nie można było od dzikiej gęstwiny. A siedzieć można było przed tym zjawiskiem i godzinę, obserwując te wszystkie kolory fauny i unuszące się na nimi pyłki pszczół, ważek. Teraz przechodzę i widzę straszną jamę, straszny dól, jak lej po bombie. Maszyny wyrwały wszystko, rozkopały całe wzgórze. Będa widocznie stawiać tu domy. I pewnie drogie, bo frontem do wody i z widokiem na cały Halifaks. I zaraz na myśl przychodzą słowa z innej książki polskiej literatury, też mi bardzo bliskiej – z ‘Dzienników’ czasów wojny Zofii Nałkowskiej. Często zapis nowy zaczynała od owego: ‘i znów zaszła zmiana w polu mojego widzenia’. Zaszła.

Leave a comment