Putin, traktory i ‘chłopi’

Muzeum Narodowe w Krakowie; http://www.zbiory.mnk.pl ; ‘Żółkiewski pod Cecorą’ W. Piwnickiego

Przyglądam się z coraz większym niepokojem polskim szosą prowadzącym do przejść granicznych z Ukrainą. Tym kilometrowym wystawom sprzętu rolniczego, zwłaszcza ciągników i traktorów. Bardzo zresztą ładnym i nowoczesnym, tutaj furmanek czy zdezelowanych Ursusów nie uwidzisz. Polska wieś zasobna, gospodarna. Mam nadzieję, że gospodarna i że ktoś tym krówkom w stajniach i świnkom w kojcach siana i innej strawy na czas daje. Słowem, że gospodarstwa pilnuje. Wszak od dziesięcioleci słyszeliśmy, że chłop urlopu nie ma, bo w oborze i na zagonie ni zwierzę ni rola urlopu nie biorą – świątek, piątek czy niedziela. Pewnie panie Gospodynie wiejskie i dzieciaki chłopskie chłopa-męża dzielnie w tej pracy znojnej zastępują.

Ach, łza się w oku kręci, gdy taki obraz wsi polskiej maluję. Tyle, że jest to obraz, tak jak od Chełmońskiego, a nie rzeczywistość. Mamy de facto dziś producentów żywności. Chłopa z małego gospodarstwa na tych szosach nie obaczysz przypuszczalnie – na samą benzynę (lub ropę) by go stać nie było. Więc ci polscy przedsiębiorcy żywnościowi idą blokować granicę ukraińską by produkty rolne od obszarników ukraińskich nie zalewały polskiego i europejskiego rynku.

A co polskiemu klientowi w sklepach spożywczych za różnica, czy kupuje drogie jajka od obszarnika ukraińskiego czy od kułaka polskiego? Bo kurze to kompletnie obojętne, kto jej te jajka podbiera. A te ciągniki wysiewające stale zbędne i groźne, trujące otoczenie wyziewy spalinowe to na granicy ukraińskiej stać mogą – tylko pomyliliście na której granicy. Powinny być tam dalej na wschód, na rosyjsko-ukraińskiej.  Jak tabor Żółkiewskiego pod Cecorą. I nie pozwalać dziczy rosyjskiej wchodzić na dawne ziemie Rzeczypospolitej. Ale – tak, jak klęska Żółkiewskiego była w dużej mierze spowodowana zdradami i ucieczkami podwładnych Żółkiewskiego – tak i ci ‘ciągnikowi bohaterzy’ innemu panu dziś służyć się zdają.  Nie sułtanowi tureckiemu, z którym mierzył się Żółkiewski. Nie – carowi rosyjskiemu.

Wstyd i hańba polscy producenci żywności (chłopami was nie chce nazywać więcej,  bo jesteście faktycznie przedsiębiorcami i w dodatku wielu z was pewnie zatrudnia za psie pieniądze właśnie ukraińskich robotników rolnych), że własna chciwość i łasość na mamonę zastąpiła wszelkie poczucie odpowiedzialności za kraj, wszelką obywatelskość zgubiła. Ach , i jeszcze ta po-pisowska nienawiść do Unii Europejskiej, która chce narzucić wam przepisy nowego ‘zielonego ładu’! Krzyczycie, że wy sami najlepiej wiecie, jak środowisko naturalne ratować.

Ot, to wam powiem –  …no wiecie i tyle. Zaśmiecaliście od dziesięcioleci te środowisko, zatruwaliście je bez końca. Za czasów komuny i po 1990. Kiedy tam mieszkałem i później, gdy często odwiedzałem, widziałem to często i gęsto. Nie wszyscy naturalnie. Ale podejrzewam, że większość tych, co tymi ciągnikami blokują te szosy. Są piękne cechy chłopskie. Ale są i obrzydliwe – przysłowiową jest pazerność i upór. Znam i takich tu, w Kanadzie, gdzie mieszkam. Gdy trzeba wyciągać od rządu dotacje i daniny – to naturalnie identyczne hasła: my farmerzy, sól tej ziemi! My żywimy Kanadę i świat od świtu do nocy harując na rodzinnych gospodarstwach! Tyle, że przeciętny mieszczuch ciągle romantycznymi oczami widzi tą wizję domowego gospodarstwa: stara chata-rancho drewniana, kury w obejściu, sad za oknem i paręnaście-parędziesiąt hektarów ziemi ornej. Podczas, gdy w rzeczywistości to latyfundia na miarę tych polskich magnackich na starej Ukrainie. I tysiące letnich robotników rolnych sprowadzanych za grosze z Meksyku i trzymanych na ‘gospodarstwie’ w urągających warunkach po 3-6 osób na izbę.

Gdybym był Donaldem Tuskiem, to bym nie jechał do Brukseli odblokować jakieś fundusze dla was rolnicy-putinowcy na szosach. Wysłałbym siły policyjne i odpowiednie wozy do ściągnięcia tych ciągników z szosy, was ukarał grzywną za blokowanie infrastruktury przygranicznej i obarczył kosztami tej operacji policyjnej. I pożegnał pozdrowieniem, jakim za mojego dzieciństwa na polach się chłopi witali i żegnali – szczęść Boże!

Calendarium of Heroes of Humanity in XX and XXI century

Mahatma Gandhi 1869 – 1948, Father of modern India. Promotor of equal rights for all people of India – regardless of their religious affiliation, Hindu or Muslim.

Martin Luther King 1929 – 1968, leader of the American Black movement for equal rights for all citizens, regardless of colour, race, and origin. Like Mahatma Gandhi represented nonviolent actions to achieve social and political changes. Assassinated.

Desmond Tutu 1931 – 2021, Anglican Archbishop of South Africa. Promotor and active supporter of the end of apartheid and equal rights for all citizens. Laureate of Nobel Peace Prize.

photo by M. Aleshkovskiy

Alexey Navalny 1976 – 2024, political and social activist in Russia. Advocate of democratic principles, free elections, separation of judicial and government branches. Unyielding supporter of human rights in Russia. Opponent of Russia’s invasion of Ukraine. Survived many attempts by the Russian state to assassinate him. Refused an offer of political, safe asylum in the West and returned to his homeland. Arrested shortly after returning. Murdered by Putin in the Russian Far East penal colony on February 16, 2024.

Dwie wojny. Dwa inne światy i wymiary.

Dwa największe i najbardziej obecnie niebezpieczne dla pokoju światowego ogniska wojenne to wojna w Ukrainie i wojna w Gazie-Palestynie. To nie największe zagrożenie i nie najniebezpieczniejsze wojny dla świata. Ta zacznie się w Azji. Ale te dzieją się już teraz: z bombami, czołgami, rakietami i tysiącami zabitych.

Ten Wielki Konflikt, to zdaniem moim nieunikniony prawie konflikt amerykańsko-chiński. Chiny nie rozpoczną go, dopóki nie będą pewne swej autentycznej siły militarnej. Ale mowy być nie może, by mocarstwo (jakim Chiny są) pozwoliły sobie na nieustanną amerykańską dominację w Azji. Nie zamierzają tej dominacji kontestować ani w Europie, bezwzględnie nie w Ameryce Północnej, ani nawet w Ameryce Południowej. Nie ma jednak najmniejszej wątpliwości, że nie pogodzą się z ekspansjonizmem amerykańskim w Azji.  Afryka już jest i pozostanie miejscem rywalizacji obu mocarstw. Rosja jest ciągle wielką niewiadomą. Moim zdaniem to kolos na glinianych nogach. Ale może być dla Chin wygodnym sojusznikiem.

Do wielkiego wojennego zderzenia Chin i USA może być jeszcze długa droga. Jest możliwe nawet, że spór o dominacje w Azji będzie rozwiązany negocjacjami tych dwóch kolosów. O ile przedtem nie dojdzie do dużego zderzenia z innym kolosem azjatyckim – Indiami.

A wojny na Ukrainie i w Palestynie są teraz. I są bardzo groźne. I bardzo inne.  Tak przyczyny, jak i cele oraz gargantualne różnice w uzbrojeniu, możliwościach militarnych stron konfliktu na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie – czynią te konflikty kompletnie ze sobą nieporównywalne.

Ukraina

Rosja napadła na drugie, suwerenne i niezależne państwo. Państwo z własna armią i bardzo duże (ponad sześć milionów km2 powierzchni i ok. 40 milionów mieszkańców). Rosja jest wielokrotnie większa i obszarem i ludnością – nie jest to jednak walka olbrzyma z karzełkiem. Zasoby ukraińskie, jak zaznaczyłem, nie są niewiele znaczące. Sam fakt, że Rosji nie udało się do tej pory – po dwóch latach walk – odnieść zdecydowanie olbrzymich i spektakularnych sukcesów świadczy o wytrzymałości i gotowości bojowej Ukrainy w wojnie obronnej. W wielkim stopniu znaczeniu masowej i nie do przecenienia pomocy finansowej i dostaw olbrzymiej ilości sprzętu wojskowego dla Ukrainy przez państwa zachodnie, na czele z USA.

Strefa Gazy

Totalna wojna Izraela na terenach Gazy, a od niedawna też na obszarze całej Strefy, łącznie z pograniczem egipskim między Rafah i Han Yunis. Na wielokrotnie większym obszarze Zachodniego Wybrzeża (wzdłuż rzeki Jordan, która tworzy granice miedzy Palestyną i Jordanią), gdzie znajdują się władze polityczne państwa Palestyńskiego nie ma bezpośredniej inwazji armii izraelskiej. Ma tam jednak miejsce nieustanna działalność grabieżczo-terrorystyczna uzbrojonych osadników izraelskich. Odbywa to się często przy współudziale lub milczącym przyzwoleniu żołnierzy izraelskich na akty napaści na Palestyńczyków tam  mieszkających. Jeszcze przed terrorystycznym napadem oddziałów Hamasu na te osiedla izraelskie po drugiej stronie granicy w Gazie – Palestyńczycy od wielu lat byli poddawani aktom wypędzania ich z rodzinnych farm i zbrojnego zajmowania ich domostw i gospodarstw przez napływających stale nowych osadników żydowskich. W ostatnich dekadach ci osadnicy przybywali głównie z Rosji i bardzo przypuszczalne jest, że charakteryzowali się pewną specyficzną mentalnością rosyjską, która przez pokolenia bez wątpienia odbiła się na ich własnej mentalności. Mentalności bezprawia, lub prawa pięści i brutalnej siły. Tego samego, które charakteryzuje rządy i Mikołaja II, i Stalina, i Putina.

Te szukanie podobieństwa emigracji żydowskiej z Rosji do Izraela i cechami mentalności jest jedynym podobieństwem wojny na Ukrainie i najazdu izraelskiego na Strefę Gazy.

1. Sytuacja na Ukrainie:

24 lutego 2022 Rosja rozpoczęła totalną wojnę przeciw Ukrainie. Główne siły uderzenia poszły z terenu Białorusi w kierunku Kijowa wykorzystując zgromadzone tam wcześniej potężne siły rosyjskie: 35 Armią i 127 Dywizję Zmechanizowaną; jednocześnie z drugiego brzegu Dniepru uderzyła 36 Armia wspomagane silnymi jednostkami wojsk powietrznych. W kolejnych tygodniach do natarcia dołączyły inne wielkie jednostki rosyjskie. W tym samym czasie rozpoczęły się natarcia rosyjskie z zajętych wcześniej separatystycznych prowincji Ługańskiej i Donieckiej oraz z zajętego przez Rosję kilka lat wcześniej Krymu. Z portów na Krymie działały jednostki rosyjskiej Floty Wojennej. Przewaga wojsk rosyjskich w sprzęcie, uzbrojeniu oraz liczebności była duża. Sami Rosjanie byli przekonani, że zajęcie stolicy – Kijowa – to kwestia krótkiego czasu.

Panowało też silne przekonanie, że istnieje duża sympatia pro-rosyjska w szerokich rzeszach obywateli ukraińskich, że sama Ukraina i pojęcie narodowości ukraińskiej jest sztucznym konstruktem. Słowem, że Ukraińcy to po prostu nieco inny odłam jednej wielkorosyjskiej rodziny narodowej. Rosjanie wykazali się w tym zdumiewająco naiwni i pozbawieni najbardziej podstawowej wiedzy historycznej. Wszak do czasów XVII wieku i rozejmu w wojnach polsko-rosyjskich  oraz  Powstania Chmielnickiego w XVII wieku – żadna znacząca terytorialnie część terenów nazywanych obecnie ‘Ukrainą’ do państwa rosyjskiego nigdy nie należała. Zmieniło się to drastycznie w ramach Ugody Perejasławskiej w 1654. Poza terenami od wieków średnich należącymi do Korony Polskiej lub Węgier, które przy Polsce pozostały do końca istnienia Królestwa Polskiego, a duże jej obszary również w okresie  II RP (1918-1945).

Mnie się wydaje, że Ugoda Perejasławska przyniosła więcej szkody Ukraińcom niż Polsce. Car zresztą nigdy nie podpisał tej Ugody wychodząc z założenia, że Samodzierżca nie może składać jakiejkolwiek przysięgi poddanym. Zapoczątkowało to silny proces rusyfikacji, podporządkowanie Cerkwi Kijowskiej Patriarchatowi Moskiewskiemu (do tej pory była w bezpośrednim podporządkowaniu Patriarchy Konstantynopola). Wszystko to opóźniło bardzo rozwój świadomości narodowej Ukraińców, jak i sam rozwój gospodarczo-ekonomiczny tych ziem. A Polskę uratowało od nieustannych problemów zatargów wewnętrznych z Kozaczyzną i powodowanych przez tą Kozaczyznę zatargów z Imperium Osmańskim. Ale wracajmy do XXI wieku.

Mimo wielkiej różnicy w sprzęcie wojskowym, a przede wszystkim potencjale ludzkim (potencjał ludzki Rosji to 144 mln mieszkańców; Ukrainy – 45 mln. ) – dwuletnia już agresja Rosji na Ukrainę jest jednak porażką agresora. Nie udało mu się odnieść wielkiego zwycięstwa w jakimkolwiek z założonych celów. Nie zdobył Kijowa; nie zajął całego terytorium (poza Wschodnią Ukrainą – też nie w całości). Po dwóch latach nieustannych walk  Rosja w zasadzie jest na tych samych pozycjach terytorialnych od ponad roku. Największe straty rosyjskie są na arenie politycznej:  przyspieszyła a nie zlikwidowała możliwości akcesu Ukrainy do NATO, w dużej mierze zjednoczyła naród ukraiński i większość sił politycznych w Ukrainie; otworzyła prostą drogę Ukrainy do partnerstwa, a w konsekwencji do członkostwa w Unii Europejskiej. Putin przeliczył się militarnie i politycznie na skalę olbrzymią.  To był chyba największy błąd polityczny w całej jego karierze. Stosunkowo duża łatwość z jaką udało mu się dwa lata wcześniej zająć Krym, przyłączyć Okręgi/Republiki Ługańską i Doniecką uniemożliwiła mu rozróżnienie tych w dużej mierze rosyjskojęzycznych Okręgów od reszty Ukrainy zasadniczej.  Jeśli kiedyś dojdzie ( a dojść musi) do konferencji pokojowej, do pertraktacji między Ukrainą a Rosją to możliwe, że będzie to gorzka pigułka-cena Ukrainy za pokój. Nie wolno zapomnieć, że powstanie niepodległej i suwerennej Ukrainy w granicach, jakie wyznaczyły jej władze ZSRR nie było koniecznie granicami, jakie historycznie do Ukrainy należały. Odbyło się to kosztem wielu innych państw i terytoriów historycznych wzdłuż całej granicy zachodniej: Polski, Zakarpacia, Węgier i Rumunii. Fakt, że Trójka Jałtańska (Stalin, Roosevelt i Churchill) ołówkami na mapie sobie nowe granice tworzyli nie oznacza, że te granice były historycznie czymkolwiek uwarunkowane. Jakiekolwiek z tych państw (być może Węgry Orbana miały jakąś nadzieję na odzyskanie skrawka Zakarpacia i stąd ich pro-Putinowskie nastawienie?). Ale żadne z tych państw pretensji terytorialnych dziś do Ukrainy nie zgłasza. Tak, jak w Polsce nikt nie domaga się zwrotu całych Grodów Czerwieńskich łącznie ze Lwowem – mimo, że to piastowska kolebka państwowości polskiej w większym stopniu niż wiele innych obszarów obecnej Polski. Dobrosąsiedztwo i pokój w Europie jest ważniejszy niż stare historyczne kształty granic. Zwłaszcza w Europie, gdzie od wielu już lat ludzie traktują granice państwowe, jako administracyjne linie na mapach niż jakiekolwiek utrudniania w przemieszczaniu się ludności europejskiej.

Od roku czasu trwa wojna pozycyjna na wschodzie Ukrainy, przypominająca beznadziejne walki na błotach flandryjskich I wojny światowej. W zasadzie zapowiadana od dawna ‘letnia’  ofensywa ukraińska załamała się i ugrzęzła w miejscu. Jednocześnie nieustanne bombardowania i ostrzeliwania całego terytorium Ukrainy (łącznie ze Lwowem, który wcześniej był świadomie przez Rosjan nie bombardowany) powoduje olbrzymie straty dla całej ekonomii ukraińskiej. Rosja już wie, że tej wojny wygrać nie może – to wcale nie oznacza, że Rosja pogodzi się z przegraniem tej wojny. Przegraniem militarnym (politycznie już ją dawno przegrała). I Rosja może sobie na to pozwolić, gdyż właśnie jej zasoby ludzkie są wielokroć większe niż ukraińskie. Jest co prawda możliwość zastosowania pełnego ‘kordonu sanitarnego’  wobec Putina (mam na myśli nie wybrane sankcje a kompletną izolację ekonomiczną Rosji) – nie sądzę jednak by to się stało i by Zachód miał na to ochotę i czy Zachód na to stać. Raczej nie. Na bardzo długą metę nie stać nas – Polski, NATO i Zachodu – na  taką długą wojnę pozycyjną. Nie stać też Ukrainy.  I tak ma coraz większe trudności z poborem do wojska. I znalezieniem rąk do pracy na stanowiskach, które są nie obsadzone przez tych, którzy musieli założyć mundury. Jest zdumiewające, że nie wprowadzono powszechnej mobilizacji w Ukrainie. A nie wprowadzono, ponieważ Ukraińcy nie chcą tej mobilizacji i Żeleński doskonale o tym wie.   Nawet najnowocześniejsze samoloty z USA, Francji i Anglii, najlepsze czołgi i haubice z Polski i Niemiec same strzelać, latać i jeździć nie będą. Spada też procent poparcia na olbrzymie darowizny i pożyczki wojenne dla Ukrainy, które początkowo były udzielane bez problemu i bez protestów społecznych. Kryzys ekonomiczny, jaki dotknął prawie całą Europę i  Północną Amerykę  te nastroje zmienia. Podobnie masowa emigracja Ukraińców. Sam tutaj, dziwię się widząc tylu młodych mężczyzn Ukraińców w Kanadzie. Rozumiem to z ludzkiego punktu widzenia – każdy woli żyć niż umierać na froncie. Ale nie jeden Kanadyjczyk zadaje sobie te pytanie: dlaczego jam mam bez końca płacić olbrzymie sumy z naszego budżetu, jeżeli ci młodzi ludzie tych karabinów za te pieniądze i tak nosić nie będą, bo oni są tutaj, nie tam?  To przykre słowa i tematy. Ale słyszalne, zauważalne.

W styczniu tego roku ukazał się długi i bardzo krytyczny wobec Ukrainy wywiad w „Kulturze Liberalnej”[i] z gen. Waldemarem Skrzypczakiem – cenionym bardzo przez sojuszników dowódcą polskich i międzynarodowych dużych jednostek w wojnach afganistańskiej i irackiej (otrzymał m.in. Medal Wdzięczności od Gubernatora Generała Kanady za wspomaganie i ochronę żołnierzy kanadyjskich w Afganistanie). Zaskoczony byłem jak silnie krytyczny wobec Ukrainy był ten wywiad.

Mowy być nie może byśmy mogli sobie pozwolić na ‘machnięcie ręką’ i rezygnację z dalszego wspierania Ukrainy. Już pomijając zwykłą solidarność między narodami i państwami, zwykłe poczucie sprawiedliwości. Nie możemy, bo utrata Ukrainy byłaby tragedią dla Polski i Europy. Pomijam oddalone kraje obu Ameryk.  Zaangażowaliśmy się (słusznie) w ten konflikt i nie możemy bez wielkiej szkody dla nas samych się teraz z tego wycofać. Rysuję jedynie pewne możliwe i realne możliwości jego zakończenia. W realnej, bezdusznej wielkiej polityce wszystko ma niestety swoją cenę. Oczywiście zdarzyć się może jakiś ‘przykry’ wypadek Putinowi (wszystko zdarzyć się może) – ale czekać na to w nieskończoność nie można. A Rosja to nie Polska, nie Francja, nie Kanada ani USA. Skala niezadowolenia społeczeństwa i masowe, wielkie protesty rządów rosyjskich nie zmienią … bo takich w Rosji nie będzie. Rosja to znowu Samodzierżawie, jak za ‘dobrych’ starych czasów Cara lub Carycy.     

2. Sytuacja w Strefie Gazy

Zacząć trzeba od jasnego stwierdzenia, że to nie jest wojna dwóch państw czy dwóch narodów. Sytuacja jest odwrotna – to Izrael napadł w totalnym najeździe na tereny palestyńskie Strefy Gazy. Wiemy od czego ta wojna się zaczęła, co było jej bezpośrednią przyczyną: niewyobrażalny w okrucieństwie napad bojowników organizacji wojskowej Hamasu na izraelskie kibuce w pobliżu granicy z Gazą. Zaskoczenie, szok i olbrzymie medialne nagłośnienie tej napaści legło u podstaw masowego oburzenia rządów i wielu społeczeństw państw Zachodu. Podjęta szybko przez Izrael akcja odwetowa była zrozumiała i znalazła poparcie tych państw. Najważniejsze i decydujące w tej kwestii było pełne poparcie i natychmiastowa pomoc tak militarna (obecność floty wojennej USA tak na Morzu Śródziemnym, jak i w pobliżu morza Czerwonego, na Morzu Arabskim), jak finansowa i polityczna Ameryki.  Prezydent Biden jednoznacznie publicznie udzielił pełnego wsparcia i poparcia wojskowej operacji Izraela. Mimo kryzysu politycznego w Kongresie USA – w kwestii natychmiastowego wparcia finansowego dla Izraela pokonał wszelkie kłopoty polityczne. Niestety, bardzo szybko stało się jasne, że celem Izraela nie jest szybka akcja wojskowa jako odwet-cena za napaść Hamasu, ani nawet chirurgiczne błyskawiczne akcje komandosów i Mosadu które mogły odbić porwanych przez Hamas zakładników izraelskich. Celem było kompletne zniszczenie Gazy, totalne, systematyczne – nic z tego miasta zostać nie miało. Nic nie było poza nieustannym bombardowaniem i ogniem artylerii żydowskiej: szkoły, meczety, szpitale. Łamiąc wszelkie prawa wojny ludność cywilna była bezustannym i nieustępliwym celem. Wyłączono elektryczność i dostawy gazu niezbędne nie tylko dla ludności cywilnej, ale niezbędne dla szpitali, które natychmiast zapełniły się umierającymi i rannymi. Tak, na bojowników Hamasu też oczywiście polowano – ale faktycznie głównym celem tych wszystkich akcji i głównymi ofiarami śmierci i ran była palestyńska ludność cywilna. Na nakazy opuszczenia miasta Gazy i przeniesienia się wyznaczoną drogą – tłumy uciekinierów ruszyły tą drogą. I zostały ostrzelane. Ofiary ludności cywilnej rosły setkami, potem tysiącami z dnia na dzień. I trwa to do dziś. Zniszczono prawie cała Strefę Gazy, doprowadzono do nędzy, głodu, braku wody pitnej steki tysięcy ludzi. Pozbawiono ich pomocy i jakiejkolwiek realnej opieki medycznej. Bohaterscy lekarze – w tym niezłomni medycy kanadyjskiego stowarzyszenia ‘Medycy bez granic’ – uciekali się do średniowiecznych metod amputacji bez znieczulenia i generalnie leczenia bez podstawowych środków współczesnej medycyny. Powoli rosło oburzenie i protest wielu społeczeństw. Politycy i przywódcy, którzy początkowo wsparli Izrael w pełni – zaczęli krytykować i odsuwać się od tego, co Izrael robi. Ale Biden bodaj najdłużej nie zmieniał swego stanowiska.  A stanowisko i pozycja USA były ze wszystkich najważniejsze. Decydujące.  Przyznaje, że ten człowiek obrzydł mi kompletnie. Straciłem wobec niego kompletnie wszelki szacunek. Mam nadzieję, że Demokraci amerykańscy przebudzą się i nie dopuszczą by kandydował w kolejnych wyborach. To by było nie tylko oddaniem prezydentury Trumpowi – to by był wielki cios dla samej Ameryki. Ten człowiek reprezentuje Amerykę sprzed wielu, wielu lat, i świat sprzed wielu, wielu lat . Jego ‘best before’ data już dawno minęła.

Netanyahu jest też najgorszym, co mogło spotkać Izrael. Nikt tyle szkody dla Żydów izraelskich i milionów Żydów żyjących w diasporze nie zrobił w czasach współczesnych, co on właśnie. Nikt nie może też zaprzeczyć, że był przez dekady bardzo wpływowym i  często cenionym politykiem, tak w samym Izraelu, jak i wielu innych krajach. Jest politykiem zdecydowanie ultraprawicowym.  A ultraprawicowi politycy maja jedna tendencję: nie widza różnicy między kasą państwowa a własna kasą prywatną. Zresztą sam ten oksymoron ‘polityk ultraprawicowy’ jest tylko mylącą koszulką: postawa ultraprawicowa nie jest odmianą patriotyzmu – to zwykły szowinizm. Szowinizm dziś to też populizm. W tych kręgach znalazł przyjaciół na arenie międzynarodowej i domowej. Z Trumpem tworzyli niezły duet – to znajomość bardzo stara, bo ,Bibi’ w latach młodości pracował razem z Fredem Trumpem, tatusiem Donalda i malwersantem finansowym w Nowym Jorku.  Ma bliskie stosunki z Putinem, którego określił, jako przyjaciela. Z brazylijskim Bolsanaro, z Berlusconim, z indyjskim Modim – same gwiazdy i gwiazdeczki światowego populizmu, malwersacji finansowych i szowinizmu etnicznego.

Czemu tyle miejsca poświęcam jednemu politykowi Izraela, jakby był carem-samodzierżawcą tego państwa odpowiedzialnym jednoosobowo za wszystko? Dlatego, że uważam, iż za konkretną sytuację tej okrutnej kampanii maksymalnego wyniszczenia Palestyńczyków w Strefie Gazy on właśnie jest odpowiedzialny personalnie. Nie ma wśród żyjących polityka izraelskiego, który by przez tyle dziesięcioleci miał taki silny, bezpośredni wpływ na politykę państwową, na kształt rozmów i rokowań izraelsko-palestyńskich. Na to, że de facto – mimo dobrobytu ekonomicznego Izraela, mimo wielu praw społecznościowych czyniących Izrael oazą wolności osobistych – jest to kraj od dziesięcioleci trwający w gotowości i niepewności wojennej, kraj oficjalnego apartheidu. Jest do pewnego stopnia (przez te konflikty) jednym z centrów zarzewia światowego konfliktu zbrojnego. Ten zdumiewający dualizm Izraela, jako państwa nowoczesnego, obywatelskiego zderza się bez przerwy z Izraelem, jako państwem uzbrojonym po zęby i bezwzględnie bezlitosnym wobec faktycznych i domniemanych wrogów. Państwem obywatelskim i państwem religijno-szowinistycznym. Ten trend religijno-szowinistyczny ‘narodu wybranego’ jest najbardziej dla pokoju i bezpieczeństwa w tym newralgicznym punkcie świata, punkcie styku cywilizacji i kontynentów najbardziej niebezpieczny.

W eseju opublikowanym w „Jeruzalem Post” 11 lutego 2024, Yitz Greenberg twierdził (jako odpowiedź na sugestie amerykańskie o konieczności realizacji postulatu dwóch państw: Izraela i Palestyny): Ameryka powinna dodać, jako warunek, że Palestyńczycy musza zdecydowanie przejść na pokojową taktykę nacjonalizmu, inaczej nie zasługują na państwo. Ludzie tracą prawo do samostanowienia jeśli podstawa ich  celu jest zniszczenie drugiego narodu[ii]. To jets pod wieloma względami dość racjonalny tekst. Nie można jednak nie zauważyć, że w tym konkretnym cytacie Greenberg opisuje dokładnie postawę i politykę Izraela wobec Palestyńczyków i Palestyny – wyniszczenie drugiego narodu.     


[i] https://kulturaliberalna.pl/2024/01/16/mielismy-szanse-by-rozbic-rosje-i-ja-zmarnowalismy/

[ii] https://www.jpost.com/opinion/article-786409

9 thermidor a Terror Praworządności. Naturalnie o Polsce.

Cóż ma piernik do wiatraka? Oryginalną cechą wiatraka były wielkie koła (napędzane skrzydłami) mielące ziarno, efektem czego była mąka. Piernik robi się z mąki.  Proste.

9 thermidor to data w kalendarzu Rewolucji Francuskiej, która była związana z terrorem ‘praworządności’ i zgilotynowaniem Robespierre’a. Wiadomo – rewolucja pożera swoje dzieci.

No ale co Rewolucja Francuska i jej terror ma wspólnego z Polską? Oj niedobrze, niedobrze, nic nie rozumiecie drodzy moi. Terror to terror, bez znaczenie czy to terror praworządności w Polsce czy we Francji. Raz poczęty z prawa czy z lewa, kończy się tym samym: nierządem. A nierząd (użyję tym razem słowa łatwo rozpoznawalnego i znanego wszystkim) to burdel. Może być na kółkach.

Powiedzmy sobie, że w 2015 rozpoczęto w Polsce rewolucję. Obalano (jak we Francji) ancien regime i zaczęto nowe rządy i system jakobiński. Mamy większość i pokażemy. Przeciwnych ‘gilotynowano’ politycznie, wprowadzano nowe Urzędy i Instytucje, stare wykastrowano najpierw, a potem wprowadzono do nich nową kastę kapłanów (najlepszym tego przykładem był Trybunał Konstytucyjny, ale powoli uległy temu też Sądy Powszechne na czele z Sądem Najwyższym). Kiedy już pewne rewolucyjne zmiany wprowadzono i skutecznej obrony przeciwnicy zrobić nie mogli, to ziobryści (najbardziej radykalny odłam jakobinów) zadbali o to, by ten nowy reżym prawnie ustawić. I ustawili, gdzie tylko się dało prawomocnymi ustawami. Nie, nie zwykłymi uchwałami – ustawami Parlamentu, podpisanymi przez prezydenta. Kiedy doszło do kolejnej rewolucji lub kontrrewolucji w październiku 2023 to marszałek Hołownia stanął wobec wielkich problemów. A wobec jeszcze większych – Premier Tusk. No bo z jakobinów i ziobrystów ostał się jeszcze Wielki Wóc. I zrozumiał, że chcieć to móc. Ten ustaw sejmowych podpisywać nie chciał. Na zagrożenie, że większość sejmowo-senacka potwierdzi je ponownie (po odrzuceniu poprawek prezydenckich) i wtedy prezydent podpisać je musi (nakaz konstytucyjny) – Wóc pomyślał, popytał się doradców nadwornych i zdecydował: dobrze, podpiszę. Ale automatycznie skieruję do Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem o zgodność konstytucyjną. A Trybunał, no to wiecie, takie dwa wielkie kwiecie: Przyłębska i ta druga, taka głośna a’la Hanka Bielicka. Tyle, że Bielicka się śmiała i miała humor. Cechy zdecydowanie obce tej sędzinie. Do tego jeszcze dodać można Sąd Najwyższy i jego Prezeskę, panią Manowską. Obie lubią spotkania towarzyskie i obiady u przyjaciół. Pani Prezes Przyłębska u Prezydenta, a pani Prezes Manowska nie chce do pałacu jeździć, więc zaprasza Prezydenta do siebie. Możliwe, że gotuje lepiej niż Przyłębska, więc się nie krępuje.

autor z założycielem KODu i jego Żoną przed budynkiem SN w Warszawie

Co tam jeszcze o sądach nie dopisałem? A, w tym Najwyższym są dwie Izby (pewnie więcej, bo gmaszysko baaardzo duże, wiem bo chodziłem tam na manifestacje poparcia dla poprzedniej pani I Prezes). Ale te dwie Izby to takie ważne. Widać, że jedna chce być ważniejsza od drugiej. Bo w tej samej sprawie (chodziło o spór – bagatelka –  między Prokuraturą Krajową i Prokuraturą Generalną) każda z Izb wydała dwie sprzeczne z sobą opinie/wyroki. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby poszły na wokandę do innej izby (wszak pokoi w tym gmaszysku nie brakuje)? Inny wyrok? Inne prawo, inny zapis konstytucyjny, inna ustawa? Burdelik niezły, przyznać trzeba. Coś robić umiemy w końcu. A wstydzić się może nie ma powodu – ostatecznie kurwa to najstarszy zawód świata. A Polacy tradycję i historię szanują.

Więc ukłuł się publicystycznie i politycznie nawet termin – Terror Praworządności. Że niby by odzyskać czystość i jasność prawa – nie ma innej drogi jak … po trupach. Ostro i bez pardonu. Taka dziejowa sprawiedliwość i zemsta ludu (wyborców z października 2023, którym rozliczenie starej ekipy obiecano wprost). Jak jakiś przepis lub jakieś prawo w tym przeszkadza – to znaczy, że to prawo i przepis zły. Niegodnie wprowadzony, więc nieważny. Zaczynają się coraz głośniejsze nawoływania, że może czas by tą Konstytucję poprawić, uzupełnić. Jest faktem, że czasy gdy była uchwalana, po okresie przejściowym rządów premiera Mazowieckiego, były zupełnie nieporównywalne do czasów obecnych. To dwie różne Polski, dwa różne światy i społeczeństwa.

Ale póki ta Konstytucja, jaka jest – jest, to musi być szanowana i stosowana. Proponowany i częściowo stosowany już tenże Terror Praworządności jest absolutnie prawnie gorszący i niedopuszczalny. Kompletnie się z opinią bardzo szanowanych przeze mnie Prokuratora Generalnego, premiera Tuska i Marszałka Hołowni nie zgadzam. Konstytucja i prawo z konstytucją zgodne i na jej zapisie musi być bezwzględnie stosowane i respektowane. Sądy winny być – zgodnie z tą Konstytucją i wynikającymi z niej ustawami sejmowymi – zreformowane, przekształcone ale ich wyroki muszą być szanowane i wykonywane. Nawet jeśli się nowej władze niektóre nie podobają. Więcej – szczególnie wtedy, gdy się politykom, zwłaszcza rządzącym nie podobają. Inaczej otwieramy prostą drogę dla każdej kolejnej ekipy rządowej – jak wam prawo i sądy stoją w drodze do waszych rządów, to te prawo i te sądy po prostu olewajcie. Wygraliście wybory czyli możecie robić, co chcecie. Nawet jeśli możecie – to nie powinniście.

Moja bezpardonowa działalność i moja publicystyka na tematy krajowe od pierwszego zamachu na polską Konstytucję i polski Trybunał Konstytucyjny w styczniu 2015 na tym się właśnie opierała. Na obronie niezależności sądowniczej i Konstytucji RP. To sine qua non każdego państwa demokratycznego. I nic się w moim stanowisku i w moim punkcie widzenia na te tematy nie zmieniło. Nie możemy uznawać tylko tych sędziów, których uważamy za uczciwych (tacy, którzy przetrwali nagonkę i terror pisowski) a tzw. neo-sędziów nie uznawać ani ferowanych przez nich wyroków. Bo nie może być dwóch kategorii sądów i dwóch kategorii sędziów. Na wymianę jest inna, legalna i dużo dłuższa droga – ale to jedyna słuszna droga. Na przełaj nie można, tak jak nie można na czerwonych światłach przechodzić przez ulicę. Czerwone światło znaczy: stop. Nie wolniej, nie ‘ a może się uda’ – STOP i koniec. Poczekaj na zielone.

 

W tych czasach już wspomnianych początków Trzeciej Rzeczypospolitej ukazała się mała, głośna książeczka-broszurka, która wywołała skandaliki i była przez to popularna, „Pamiętnik Anastazji P.”. Skandalizujący zapis  erotycznych ekscesów tej pani z każdym bodaj politykiem tej nowopowstającej wolnej Polski. Niektórzy z nich do dziś żyją, choć już w bardzo podeszłym wieku. Anastazja Domaros vel Potocka mieszka teraz ponoć gdzieś pod Gdańskiem. Ile było prawdy w jej opowieściach – trudno powiedzieć. Przez resztę życia czynnego była głównie oszustką, wydała potem jakąś nie najgorsza płytę z własnymi piosenkami. Ale ten Sejm, ci posłowie i senatorowie (skrajna prawica i skrajna lewica w tej prawie pornograficznej spowiedzi wiedli prym) nowej Rzeczypospolitej wyglądali, jak tania knajpa lub remiza strażacka, gdzie wszyscy ze wszystkimi się … no tak, to właśnie robili. Jeden burdel. Może to skaziło bardzo poważnie przyszłe losy tej nowej Polski? Może ludziom się wydało, że tak właśnie politycy w wolnych krajach wszędzie się zachowują i nie należy się temu zbytnio dziwić? Ja mam inne widzenie na ten temat. Większość długiego już życia spędziłem w tych ‘innych’ krajach starych demokracji. Tak, skandale erotyczne zdarzają się i tu. Ale zdarzają, a nie są cechą typową dla polityków. Parlamenty to nie są burdele, nie są tak traktowane i tak oceniane. I politycy to w zasadzie dość porządni ludzie. Czasami ich nie znosimy za ich poglądy sprzeczne z naszymi. Ale nie za seksualną rozwiązłość.

Więc dość już z tymi odnośnikami do domów wesołej proweniencji. Szanujmy się w Polsce nawzajem. I szanujmy prawo i konstytucję. Bez terrorów, bez zemsty. Tak, powoli ale skutecznie rozliczać, wystawiać rachunki, wymieniać kadry. Wszystko w zgodzie z prawem. I pamiętajmy: fundamentem państwa jest sztywny rozdział na trzy władze: rządową, sądową i ustawodawczą. Ten rozdział i całkowita niezależność musi być przestrzegana bez zająknięcia.  

Henry Kramer concert in Halifax

Few words of personal explanation. Of my wonderful life with my beautiful husband, lover and partner, John. Life that tragically ended with John passing a year ago. Yet life worth every moment, every second. Music, music – it has been such an important part of our life. Through music – in all forms, shapes, and styles – we understood each other deeper, fully. Like the name given by German composer Felix Mendelssohn (1809-1847) to his ‘Songs without words’. Love truly does not need words. As in any true process of creation, words – if used – are only a mere ornament, part of the mechanical structure. True creation begins and ends in a sphere of senses: sound, smell, touch, feeling. Everything else is just a noise.

Therefore, when I walked that wintery evening from Henry Street to Coburg Street and to St. Andrew Church for my normal rendezvous avec la musique – he walked there with me.

What a wonderful rendezvous it was! It was an immense pleasure to listen to the music played by the most gifted pianist, Henry Kramer. Kramer is an American musician recently being offered a teaching position in the Faculty of Music at Université de Montréal, and because of the proximity, he was able to come to Halifax and give us a taste of talent. What a treat, indeed.

One award (among many others) I have to mention is the American National Chopin Piano Competition in Miami, where he claimed the 6th spot in 2010 (the First Place automatically awards the winner a spot in the top piano competitions of the world – the Warsaw International Chopin Competition). But there was a connection to that famous Warsaw Competition: among his jurors was the former  3rd place winner of the said International Warsaw Competition, Piotr Paleczny. I was lucky enough to hear Paleczny playing many years ago during that Competition in Warsaw and to know him personally. He was, as a young fellow at that time, a very sweet guy. And truly fantastic piano player.

Henry Kramer missed that Warsaw Competition ticket – but he did not miss the 2016 prestigious and top-ranking Queen Elisabeth Competition in Brussels. And he got the Second Prize – that is a ticket to just about all concert halls in the piano world.

I was not in Miami to hear him personally there, but remember his concert in Seattle. Remember him well enough to make a note of his playing: don’t forget his name because you will hear of him.

Back to Halifax. Have a chance years later to do that. To be at his concert. How can I describe the overall feeling, reaction? I will use a term I don’t remember using before in any of my musical reviews:

Henry Kramer is a pianist of a very elegant way of playing. That it is. Elegant way of playing. You could say: bravado, astonishing, lively, emotional, technically brilliant. But after listening to him intently, paying attention to how he treats not only the music but the entire piece that makes a player, his arms and body and keyboard, pedals, and the entire massive instrument a one-piece, one symbolic union – that is the term that came to me: grace and elegance.

And what a good term, when you play music submerged in a very specific time of European chamber music of early romantics. Time of Shuberts, Mendelssonhs, and to a lesser degree even Liszts (Liszt belongs more to the next epoch – Romanticism). A time when musicians produce an extraordinary amount of compositions (almost in manufacture-like tempo) to appear in a multitude of salons of political, and Church dignitaries, aristocrats and extra-rich townsfolks. Time of Early Romantics. These were not huge concerthalls, or musical theatres (there were some in big cities – but that was a rarity, not a rule). The salon for chamber music was small, and the guests were not as plentiful. If you play the same music more than a few times – the opinion arises that you are done, finished. You emptied yourself and can’t compose anything anymore. So they did compose. A lot. Franz Schubert composed 20 sonatas (not all of them in a finished form) and a number of larger pieces: 12 (13?) symphonies; circa 10 Masses; over …. 1000 (that is one thousand, no mistake) songs with at least one instrument and many more occasional pieces in different form. No, he was not eighty years old, when died. He was  … thirty-one.  Show me a contemporary composer, who composed half of that volume, I dare you.

Was he a great composer? No, by any means. But he was an important composer and very talented. Had he lived decades longer, had he achieved financial independence and powerful support from powerful patrons – chances are he would have had time and space to compose a few timeless and extraordinaire pieces of music. It was also a time when music was composed in a very strict and form-fitting format. Just as poetry in classic times. The next generation started slowly to dismantle that construct. And then came Gustav Mahler, followed by Schoenberg with his Second Viennese School and music was never the same again, LOL.   

The old Saint Andrew Church in Halifax was a perfect setting for Schubert’s music and for the elegant style of Henry Kramer. The main nave offers wonderful acoustic and being of Anglican (in Canadian, United Church form) type is not too ornate and void of the weight and ballast of Catholic big churches.

From the moment Kramer appeared on the stage with a short introduction to the music – he won the audience with his pleasant way of greeting and talking. There was no ‘pomp and circumstance’ – just a warm and subdued tone.

From the first keystrokes, he was very attentive to musical detail, to the phrasing. Schubert’s Piano Sonata in A Major seemed to be written for him. The Allegro Moderato at the beginning was lovely. It’s a relatively robust tempo but the two melodies and two distinctive themes lead to a lovely passage. And his brilliant way of slowing ‘things down’ in Andante is just that: have time to ponder, exclaim, and reflect. At a certain moment, a listener not familiar with this work might think – that it is, finite. Perhaps little annoyed that it happened so soon, LOL.  Kramer used the intervals splendidly, they were very pronounced as the composer intended.

But forget the intervals, forget the delicacies, the sublime. Here comes the Allegro. Better check your seatbelts! This is a pianist (a good pianist) paradise: time to awe and conquer the audience. And he did. The bravura almost and brilliant style shine here with dances, and passages. The keyboard is used in its entire length and the pianist must grow two or three more fingers, LOL. But it is truly a pleasure to listen to it. Even if you are not an enthusiast of early Romantics (just like me) – I still can come and listen to the entire sonata again – just to enjoy the finale! Bravissimo for the artist!

After Schubert music, Kramer opens to us the world of two siblings, contemporaries of Schubert: Fanny Mendelssohn – Hensel (1805-1847) and Felix Mendelssohn Bartholdy (1809 – 1847). Both siblings were very close to each other.

Fanny Mendelssohn

Felix was well well-known and very much accomplished composer in Berlin’s circle. His sister never (partly because of her father’s opposing views) accomplished such a fame during her lifetime but her compositions show a good measure of talent and ability. She was also very respected as a musician by her devoted brother, who often asked for her opinion and advice in his own works. As it happens from all their works the most famous ones often played even now are their songs. Or rather ‘songs without words’ (Lieder ohne Worte), as was the name Felix gave to his most famous composition. There is a story that at one-time friend of Felix offered him to write words for his ‘songs’. The composer is said to respond: “What the music I love expresses to me, is not thought too indefinite to put into words, but on the contrary, too definite.” What a lovely and indeed precise response!

Felix Mendelssohn

The pianist played Fanny’s 4 Lieder for Piano, Op. 8 (no.2 Andante con espressione and No.3 Larghetto), and Felix’s Songs Without Words Op. 19 in E Major and Op. 67 in F-sharp minor. It was a pure musical pleasure. His elegant way of playing was at its best. The depth of emotions coming from the sound he was producing was truly touching. I remembered years ago when I listened to the incomparable Jan Lisiecki playing the extremely difficult and technically challenging piece of Ravel’s Gaspard de la nuit and I thought: how this very sweet and happy young man (I have known Jan Lisiecki since he was fifteen years old very sweet boy when I did my first interview with him) can evoke the atmosphere of pure horror and terror so plainly, so vividly? Talked after his play with him about my question. And his answer was as plain as it could be: it is not enough just to play – you have to feel it inside you, you have to take that symbolic journey to that place, that moment and then transfer it to the tips of your fingers. Just playing every note, in exact tempo is not always enough. And I understood that instance what he meant. Of course. It is so plain. The feeling, the emotion. Listen to famous, dramatic singers of opera! The words are almost comical often. If you just sing them – you could almost laugh, like a satire, not a tragedy. It is the emotion, the timbre of the note you play, and the spirit of the sound you produce that signifies emotions. This is exactly what Kramer achieved when he played the Songs Without Words.  And I repeat: with that musical elegance.

But even the best of us must give up sometimes the comforts of elegance. When you deal with Franz Liszt’s Piano Sonata in B minor, S. 178 you really have no choice. When the Paganini of grand piano composes music that should rival Paganini’s Caprices – elegance and etiquette go away. I often compare him to Tina Turner and her singing career. Was it elegant? Heaven’s forbid, no! Was it great? Of course, it was a wonderful madness! Would Henry Kramer, that elegant musician be able to play such music, to forgo his comfort zone?

Oh, yes. He did it to my delight. That was not a summery evening stroll through the meadow. It was a full gallop! Not even of one horse – it was a herd of wild horses. What a choice for the finale and what a stamina to do it after already playing so many pieces.

Liszt’s sonata is one of his late compositions when he composed mostly for pleasure and not to gain popularity or earn money. It is in a way also a break with the established way musical forms were composed. Sonata, as a sonnet in poetry, has very strict rules.  Three, sometimes four pieces. You state your musical subject in the first part, elaborate more freely on it in the middle, and finish with a recapitulation of the first statement. But Liszt decided to do away with two distinct pieces and used just one. Try writing sonnets in the form of elegies. In a way, he liberated composers from the strict and tight corset of existing musical architecture. Today everyone understands it. We have gone through modernity and postmodernity. But at that time … it received scorn from all the greatest composers. Clara Schuman (Liszt dedicated it to Robert Schuman) said it was ‘merely a blind noise’; Johannes Brahms apparently fell asleep while Liszt performed it; similar scorn was shown by Anton Rubinstein. The only exception was Richard Wagner. Yet, by the early XX century that ‘blind noise’ was recognized as the pinnacle of Liszt compositions. Times are changing.

I can’t tell how many times I heard that amazing, powerful compositions being played by many wonderful pianists. In a way, my favorite was the recording of it by Kristian Zimerman, one of the outstanding pianists of my generation in the entire world.  

But the way Kramer played it was more than satisfied. I listened with full abandonment and total ecstasy of my sensory powers. No surprise that after that accomplishment the audience would not let him leave the stage. The standing ovation had no end. And fully earned. To no surprise, he had no choice but to thank the audience with two extra encores.

We finished with a nice chat and my congratulations for very well-presented program and excellent play. But I started the conversation by thanking him for transferring me that evening from Saint Andrew Church in Halifax to Carnegie Hall or to Vienna Philharmonics.

Ruling of the International Court of Justice in a case of South Africa against Israel

45. The Palestinians appear to constitute a distinct “national, ethnical, racial or religious group”, and hence a protected group within the meaning of Article II of the Genocide Convention. The Court observes that, according to United Nations sources, the Palestinian population of the Gaza Strip comprises over 2 million people. Palestinians in the Gaza Strip form a substantial part of the protected group. 46. The Court notes that the military operation being conducted by Israel following the attack of 7 October 2023 has resulted in a large number of deaths and injuries, as well as the massive destruction of homes, the forcible displacement of the vast majority of the population, and extensive damage to civilian infrastructure. While figures relating to the Gaza Strip cannot be independently verified, recent information indicates that 25,700 Palestinians have been killed, over 63,000 injuries have been reported, over 360,000 housing units have been destroyed or partially damaged and approximately 1.7 million persons have been internally displaced (see United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs (OCHA), Hostilities in the Gaza Strip and Israel reported impact, Day 109 (24 Jan. 2024)).

47. The Court takes note, in this regard, of the statement made by the United Nations UnderSecretary-General for Humanitarian Affairs and Emergency Relief Coordinator, Mr Martin Griffiths, on 5 January 2024: “Gaza has become a place of death and despair. . . . Families are sleeping in the open as temperatures plummet. Areas where civilians were told to relocate for their safety have come under bombardment. Medical facilities are under relentless attack. The few hospitals that are partially functional are overwhelmed with trauma cases, critically short of all supplies, and inundated by desperate people seeking safety. A public health disaster is unfolding. Infectious diseases are spreading in overcrowded shelters as sewers spill over. Some 180 Palestinian women are giving birth daily amidst this chaos. People are facing the highest levels of food insecurity ever recorded. Famine is around the corner. For children in particular, the past 12 weeks have been traumatic: No food. No water. No school. Nothing but the terrifying sounds of war, day in and day out. Gaza has simply become uninhabitable. Its people are witnessing daily threats to their very existence — while the world watches on.” (OCHA, “UN relief chief: The war in Gaza must end”, Statement by Martin Griffiths, Under-Secretary-General for Humanitarian Affairs and Emergency Relief Coordinator, 5 Jan. 2024.)

48. Following a mission to North Gaza, the World Health Organization (WHO) reported that, as of 21 December 2023: “An unprecedented 93% of the population in Gaza is facing crisis levels of hunger, with insufficient food and high levels of malnutrition. At least 1 in 4 households are facing ‘catastrophic conditions’: experiencing an extreme lack of food and starvation and having resorted to selling off their possessions and other extreme measures to afford a simple meal. Starvation, destitution and death are evident.” (WHO, “Lethal combination of hunger and disease to lead to more deaths in Gaza”, 21 Dec. 2023; see also World Food Programme, “Gaza on the brink as one in four people face extreme hunger”, 20 Dec. 2023.)

49. The Court further notes the statement issued by the Commissioner-General of the United Nations Relief and Works Agency for Palestine Refugees in the Near East (UNRWA), Mr Philippe Lazzarini, on 13 January 2024: “It’s been 100 days since the devastating war started, killing and displacing people in Gaza, following the horrific attacks that Hamas and other groups carried out against people in Israel. It’s been 100 days of ordeal and anxiety for hostages and their families.  In the past 100 days, sustained bombardment across the Gaza Strip caused the mass displacement of a population that is in a state of flux constantly uprooted and forced to leave overnight, only to move to places which are just as unsafe. This has been the largest displacement of the Palestinian people since 1948. This war affected more than 2 million people the entire population of Gaza. Many will carry lifelong scars, both physical and psychological. The vast majority, including children, are deeply traumatized. Overcrowded and unsanitary UNRWA shelters have now become ‘home’ to more than 1.4 million people. They lack everything, from food to hygiene to privacy. People live in inhumane conditions, where diseases are spreading, including among children. They live through the unlivable, with the clock ticking fast towards famine. The plight of children in Gaza is especially heartbreaking. An entire generation of children is traumatized and will take years to heal. Thousands have been killed, maimed, and orphaned. Hundreds of thousands are deprived of education. Their future is in jeopardy, with far-reaching and long-lasting consequences.” (UNRWA, “The Gaza Strip: 100 days of death, destruction and displacement”, Statement by Philippe Lazzarini, Commissioner-General of UNRWA, 13 Jan. 2024.)

50. The UNRWA Commissioner-General also stated that the crisis in Gaza is “compounded by dehumanizing language” (UNRWA, “The Gaza Strip: 100 days of death, destruction and displacement”, Statement by Philippe Lazzarini, Commissioner-General of UNRWA, 13 Jan. 2024).

51. In this regard, the Court has taken note of a number of statements made by senior Israeli officials. It calls attention, in particular, to the following examples. 52. On 9 October 2023, Mr Yoav Gallant, Defence Minister of Israel, announced that he had ordered a “complete siege” of Gaza City and that there would be “no electricity, no food, no fuel” and that “everything [was] closed”. On the following day, Minister Gallant stated, speaking to Israeli troops on the Gaza border: “I have released all restraints . . . You saw what we are fighting against. We are fighting human animals. This is the ISIS of Gaza. This is what we are fighting against . . . Gaza won’t return to what it was before. There will be no Hamas. We will eliminate everything. If it doesn’t take one day, it will take a week, it will take weeks or even months, we will reach all places.” On 12 October 2023, Mr Isaac Herzog, President of Israel, stated, referring to Gaza: “We are working, operating militarily according to rules of international law. Unequivocally. It is an entire nation out there that is responsible. It is not true this rhetoric about civilians not aware, not involved. It is absolutely not true. They could have risen up. They could have fought against that evil regime which took over Gaza in a coup d’état. But we are at war. We are at war. We are at war. We are defending our homes. We are protecting our homes. That’s the truth. And when a nation protects its home, it fights. And we will fight until we’ll break their backbone.” On 13 October 2023, Mr Israel Katz, then Minister of Energy and Infrastructure of Israel, stated on X (formerly Twitter): “We will fight the terrorist organization Hamas and destroy it. All the civilian population in Gaza is ordered to leave immediately. We will win. They will not receive a drop of water or a single battery until they leave the world.”

53. The Court also takes note of a press release of 16 November 2023, issued by 37 Special Rapporteurs, Independent Experts and members of Working Groups part of the Special Procedures of the United Nations Human Rights Council, in which they voiced alarm over “discernibly genocidal and dehumanising rhetoric coming from senior Israeli government officials”. In addition, on 27 October 2023, the United Nations Committee on the Elimination of Racial Discrimination observed that it was “highly concerned about the sharp increase in racist hate speech and dehumanization directed at Palestinians since 7 October”.

54. In the Court’s view, the facts and circumstances mentioned above are sufficient to conclude that at least some of the rights claimed by South Africa and for which it is seeking protection are plausible. This is the case with respect to the right of the Palestinians in Gaza to be protected from acts of genocide and related prohibited acts identified in Article III, and the right of South Africa to seek Israel’s compliance with the latter’s obligations under the Convention.

78. The Court considers that, with regard to the situation described above, Israel must, in accordance with its obligations under the Genocide Convention, in relation to Palestinians in Gaza, take all measures within its power to prevent the commission of all acts within the scope of Article II of this Convention, in particular: (a) killing members of the group; (b) causing serious bodily or mental harm to members of the group; (c) deliberately inflicting on the group conditions of life calculated to bring about its physical destruction in whole or in part; and (d) imposing measures intended to prevent births within the group. The Court recalls that these acts fall within the scope of Article II of the Convention when they are committed with the intent to destroy in whole or in part a group as such (see paragraph 44 above). The Court further considers that Israel must ensure with immediate effect that its military forces do not commit any of the above-described acts.

79. The Court is also of the view that Israel must take all measures within its power to prevent and punish the direct and public incitement to commit genocide in relation to members of the Palestinian group in the Gaza Strip.

80. The Court further considers that Israel must take immediate and effective measures to enable the provision of urgently needed basic services and humanitarian assistance to address the adverse conditions of life faced by Palestinians in the Gaza Strip.

81. Israel must also take effective measures to prevent the destruction and ensure the preservation of evidence related to allegations of acts within the scope of Article II and Article III of the Genocide Convention against members of the Palestinian group in the Gaza Strip.

82. Regarding the provisional measure requested by South Africa that Israel must submit a report to the Court on all measures taken to give effect to its Order, the Court recalls that it has the power, reflected in Article 78 of the Rules of Court, to request the parties to provide information on any matter connected with the implementation of any provisional measures it has indicated. In view of the specific provisional measures it has decided to indicate, the Court considers that Israel must submit a report to the Court on all measures taken to give effect to this Order within one month, as from the date of this Order. The report so provided shall then be communicated to South Africa, which shall be given the opportunity to submit to the Court its comments thereon.

83. The Court recalls that its Orders on provisional measures under Article 41 of the Statute have binding effect and thus create international legal obligations for any party to whom the provisional measures are addressed (Allegations of Genocide under the Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide (Ukraine v. Russian Federation), Provisional Measures, Order of 16 March 2022, I.C.J. Reports 2022 (I), p. 230, para. 84).

86.

1) For these reasons, THE COURT, Indicates the following provisional measures: (1) By fifteen votes to two,

The State of Israel shall, in accordance with its obligations under the Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide, in relation to Palestinians in Gaza, take all measures within its power to prevent the commission of all acts within the scope of Article II of this Convention, in particular: (a) killing members of the group; (b) causing serious bodily or mental harm to members of the group; (c) deliberately inflicting on the group conditions of life calculated to bring about its physical destruction in whole or in part; and (d) imposing measures intended to prevent births within the group; IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judge ad hoc Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde; Judge ad hoc Barak;

(2) By fifteen votes to two, The State of Israel shall ensure with immediate effect that its military does not commit any acts described in point 1 above; IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judge ad hoc Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde; Judge ad hoc Barak;

(3) By sixteen votes to one, The State of Israel shall take all measures within its power to prevent and punish the direct and public incitement to commit genocide in relation to members of the Palestinian group in the Gaza Strip; IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judges ad hoc Barak, Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde;

(4) By sixteen votes to one, The State of Israel shall take immediate and effective measures to enable the provision of urgently needed basic services and humanitarian assistance to address the adverse conditions of life faced by Palestinians in the Gaza Strip; IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judges ad hoc Barak, Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde; –

(5) By fifteen votes to two, The State of Israel shall take effective measures to prevent the destruction and ensure the preservation of evidence related to allegations of acts within the scope of Article II and Article III of the Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide against members of the Palestinian group in the Gaza Strip; IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judge ad hoc Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde; Judge ad hoc Barak;

(6) By fifteen votes to two, The State of Israel shall submit a report to the Court on all measures taken to give effect to this Order within one month as from the date of this Order. IN FAVOUR: President Donoghue; Vice-President Gevorgian; Judges Tomka, Abraham, Bennouna, Yusuf, Xue, Bhandari, Robinson, Salam, Iwasawa, Nolte, Charlesworth, Brant; Judge ad hoc Moseneke; AGAINST: Judge Sebutinde; Judge ad hoc Barak.

Done in English and in French, the English text being authoritative, at the Peace Palace, The Hague, this twenty-sixth day of January, two thousand and twenty-four, in three copies, one of which will be placed in the archives of the Court and the others transmitted to the Government of the Republic of South Africa and the Government of the State of Israel, respectively. (Signed) Joan E. DONOGHUE, President.

  1. https://www.icj-cij.org/sites/default/files/case-related/192/192-20240126-ord-01-00-en.pdf ↩︎

Od Sprawozdawcy sejmowego w styczniu roku 24

uwaga: w ostatnich dwóch dniach oglądałem obrady Sejmu Polskiego. Coś chciałem z tego … hmm, bajzlu(?) zrozumieć. Informuję, że sprawozdanie dziennikarskie było pracą niemożliwą lub ponad moje nadwątlone zdrowie i kondycję nerwową. Więc napisałem to w formie literackiej, a nie dziennikarskiej. Łatwiej mi było, bo to daje licencję i do aforystyki i do przenośni wielkich, omal cywilizacyjnych. Tyle celem wyjaśnienia. Koniec wstępu.

O Polsce raz jeszcze. O tej nowej, lub odrodzonej. O tej poczętej październikiem pamiętnego roku 2023, a faktycznie posiedzeniami Sejmu Walnego na Wiejskiej (a jakże – na Wiejskiej, bo Polska to kraj bogobojnych włościan przecież, więc nie na Miejskiej pełnej rynsztoków) w styczniu 2024. A jakże o Polsce bez jej przymiotu najważniejszego, najwartościowszego pisać? Jakież to przymioty? Naturalnie literatura! Wielka, wieszcząca, krwią i potem oblana (nie tylko potem, przedtem też). Słowem – ojczyźniana. Jak łan zboża i dzięcielina biała.

Wiec jakże, jak nie od tej Wielkiej i Pięknej literatury zacząć sejmowe sprawozdanie cytując najsłodszego pieściciela polskiego słowa, samego Juliana Tuwima w przepięknym poemacie, gdy każe się wpierw całować przez brać własną, żydowską, by w ostatniej części zwrócić się czule do braci słowiańskich, polskich:

Izraelitcy doktorkowie,

Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,

Co w Bochni, Stryju i Krakowie

Szerzycie kulturalną francę;

Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”

Swą intelektualną zupę,

Mądrale, oczytane faje,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,

Ciągnący z nieba grubą rentę,

 O, łapiduchy z Jasnej Góry,

Z Góry Kalwarii parchy święte,

I ty, księżuniu, co kutasa

Zawiązanego masz na supeł,

Żeby ci czasem nie pohasał,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Czas jednak na sale sejmowe, czas na sprawozdanie obrad. Najpierw o atmosferze, o ubiorach i zachowaniach Posłów i Posłanek Najjaśniejszej Rzplitej. Raz jeszcze głos oddam sprawozdawcy sejmowemu, też zresztą Julkowi i Tuwimowi z kwiatami polskimi w butonierce:

Krawacik musną, klapy obciągną

I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,

Taką wiadomą, taką okrągłą.

I oto idą, zapięci szczelnie,

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc – widzą wszystko oddzielnie,

Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce

I żują, żują na papkę pulchną,

Aż papierowym wzdęte zakalcem,

Wypchane głowy grubo im puchną.

I znowu mówią, że Ford… że kino…

Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…

Warstwami rośnie brednia potworna,

I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

Głowę rozdętą i coraz cięższą

Ku wieczorowi ślepo zwieszają.

(oba utwory Julka w wybranych przeze mnie fragmentach)

No tak. Nie wypada wszak tak zupełnie, bez własnej pracy intelektualnej, wysługiwać się tylko wielkim  poetą. Coś od siebie wypada dodać, myśl jakąś, może aforyzm, zwieńczenie oratoryjnego koncertu posłów i posłanek kochanej, patriotycznej Prawicy Polskiej. Szczególnie jedna, wzorem Rejtana niezapomnianego: do szlochu omal mnie nie przywiodła sama Wielka Kępa, czasem Kempą zwana, jeszcze przez innych Tępą. Jak ona broniła innych posłów (dwóch szczególnie) za ich prace i poświęcenie Ojczyźnie! Z jaką perorą płonącą wystąpiła w oku, niczym senator rzymski, w pewnym kroku na Ołtarz poświęcenia wiodła. Co dalej się w tym kroku działo – przyznaję, nie wiem a domyślać się nie śmiem. Osamotnione dwie, wygłodzone biedne niewiasty pokazała za balustradą ustawione. Te żony, a wdowy prawie-już tych posłów dwóch, których okrutny prokurator do lochów ciemnych zamknął. Białogłowy wychudzone, w szarych mundurkach, prosto pewnie z fabryk niemieckich fabrykantów, gdzie dla dzieci wygłodzonych na strawę harowały. O, Matko-Polko, co w Ostrej płaczesz Bramie, zmiłuj się nad nimi!

Słów wprost brakuje mnie, a te co się na papier pchają zbyt może są dosadne, zbyt często w mowie polskiej używane (w każde wkładane prawie zdanie), by nimi moment ten opisać. A serce łka, o …a.

Cóż wobec tych dramatów ludzkich znaczyć mogą mowy o czyichś gdzieś zarobkach? Jakież znaczenie może mieć, że sklepikarka, która jest prezesem jakiejś firmy – miliony w niej zarabia, a dziennikarka zwykła z telewizji setki tysięcy złotych? Że jakiś syn lub znajoma ciotki kogoś dostała pracę, gdzieś w zarządzie spółki wczoraj utworzonej? Jakieś obiadki w Pałacu Namiestnikowskim, u Namiestnika z udziałem sędzin i skazanych? Nic to, betka zwykła. Aż się Pegasus wzniósł na Wiejską i skrzydłem wielkim koło zrobił kierując się na Saską Kępę, która Wielka nie jest.

I wyszło Szydło z worka. Tym innym posłom, tym niecnotom bez serc i dusz – w dupie to jest i już! Im tylko forsa w głowach, nie dramat ludź (specjalnie dwóch ludziów). Ale na szczęście Namiestnik grzmi – liberum veto! Ja i Wielki Mały w dupie mamy wybory kasty waszej i się nie damy.

A tak już było dobrze przecie na tym polskim świecie. Kościelne kasy pełne, zadowolony dobry bóg i jeden ojciec Święty, który ogrzewa mieszczan zabiedzonych w mieście wielkiego Kopernika. Nie, nie ten gdzieś z Rzymu przewrotnego, o którym Wieszcz nasz wielki pisał: Polsko, Twoja zguba w Rzymie!’ – ten  nasz, bohater pieśni narodowej „Rudy, rudy, rudy rydz-yk lepszy niż maślaczek”. I Instytut Pamięci Narodowej zbudowano, by dziatwa miała, gdzie i co pamiętać (i za co), i Świątynię Opatrzności Bożej  prawem Wielkiego Sejmu Czteroletniego i króla Stasia zatwierdzoną w 1791. Tyle lat budowa trwała, nie od razu Warszawę zbudowano – ale idee wielkie nie giną! A wy tylko w tym nowym Sejmie o pieniądzach – gdzie, kto i za ile. Aż serce łka, o …a!

Actors, directors, writers and the public. Spectacle of the past and the future:  2023 versus 2024 – the English version

In ancient Greece, there was a special, feared temple in Delphi, where the women serving as the foretellers of tomorrow and fate would tell you what yours would look like. Pythia was seldom very clear in her oracles. I will try my best to be less confusing and complicated. Also, unlike a proper Pythia, I am not a user and therefore I am not high, as I write the story, LOL.  

But before we get to 2024, let’s look back to 2023. Normally, talking about history would seem to be very safe. Nothing could be more wrong than that wisdom. History, my dear reader is only objective about plain facts. You can say safely only one sentence: i.e. the Battle of Hastings took place in 1066. Anything else would be your opinion of the battle, not facts.

So maybe it is better to ‘use’ and be high and talk about the future. At least no one can say with a conviction that you are wrong or even a liar.

But I will try nonetheless to say a few things that I hope will be reasonable, seasoned, and not too emotional.

2023 in Canada

Eighth year of Justin Trudeau’s Liberal government. From happiness and joyful youth of hope at the beginning (that was very much needed at that time) to Covid years, social upheaval (Truck convoys, occupations of Ottawa, and border crossings), and polarization of the entire Canadian society. Not many could have survived it. He did. But badly damaged. I also think that he has become tired and not as enthusiastic about bringing a sunny future to Canadians. I doubt very much if he will be able to beat his father’s record of longest-serving PM in modern Canadian history.

2023 was a series of setbacks for our Government. On the domestic scene and international scene. Most of them were probably beyond anyone’s ability to solve or remedy. But in politics, excuses are seldom granted for those in power.

In the last two years, prices of everything just skyrocketed. And so did interest rates. But food and shelter become the biggest scare of all. That certainly was not a Canadian phenomenon – similar things happened everywhere in the developed world.  In Germany, France, Poland, in the USA. Originally a lot of it stemmed from the COVID years and total breakage in world transport of goods across continents and oceans. But once that was established  – the habits of raking huge profits became entrenched in the pockets of the oligarchs of domestic and world food distributions. Owners of supermarkets, car sales, oil and energy, landlords of apartments both big ones and individual ones. Almost overnight rents went up ten, twenty, and fifty percent higher. The high prices of home ownership were already habitually high putting us all at constant risk of collapse and financial crisis of the banking system (remember what happened in the US many years ago?). But it used to be in Vancouver, Toronto, and Montreal. Suddenly it happened in Halifax, St. John, and Fredericton – for no economic reason whatsoever since none of the Maritime Provinces experienced even a semblance of any economic boom – to the contrary.  I guess greed is a part of human nature. Not a nice one – but it is.

Eventually, wages went up, too. Not nearly enough – but surely. All of it made the fight against inflation even more difficult – but the Bank of Canada stayed its course and no serious inflation ever occurred. It wasn’t popular – but necessary. That is the difference between politicians and high-ranking Officers of the Crown (like national banks presidents). Politicians are at the mercy of voters; appointed Officers are at the mercy of only their terms, thus often doing what is right and not what is safer for them.

The result? 2023 was very expensive for ordinary Canadians. And definitely more expensive for ordinary citizens of most countries in the world. Regardless if the governments were rightist, leftist, or centrist.

I strongly believe that we managed as well as we could thanks to the unusual partnership between Jagmeet Singh of NDP and Justin Trudeau of Liberals. It wasn’t a coalition by any means (probably smart for Singh) but a careful partnership. But when you have a minority government your position as an ally is stronger. It was also an astute choice for Singh as he built his profile and popularity among voters.

Therefore my first choice in politicians of 2023 in Canada goes to him – Jagmeet Singh. Second to Justin Trudeau –  if for anything than for surviving. It was a very bad time for all politicians. Last by any margin of error – but most popular in recent polls, Pierre Poilievre. I understand that when people are angry and scared they run toward the one who is even angrier and scarier. But really? Is that what you want? The most fanatical, the one lacking on any cohesive policy for the massive challenges awaiting us in 2024? God have mercy. It is so easy to criticize existing policies and governments in times of global crisis. But to offer workable and logical, economically sound alternatives – not so much. Certainly, in the case of Poilievre, they are not forthcoming.  The few that he sort of mentioned are just absurd. They have no economic or social value. On the contrary – I think that it would create a much harsher situation for most of us  (very few very rich ones would absolutely gain a lot from it) in 2024.

Canada’s worst ‘enemy’ in 2023 in order of dangers:

  1. Huge forest fires and floods as a result of climate change – stretching from ocean to ocean to ocean. There was no escape. Ecological catastrophe and financial disaster for Provincial and Federal governments.
  2. War in Ukraine. On many fronts most difficult and terribly expensive in recent Canadian history. Our support for Ukraine extended well beyond our ability. And, of course, at the worst possible time. It is one way to be generous during ‘good times’ and a different thing to be generous in ‘bad times’.  Paying for armaments, munition, training, fulfilling obligations to NATO, and sending Canadian regiment to Estonia is very expensive, too. At a time when our Forces need very badly a large amount of budget in Canada to fix years of not doing enough. By all recent federal governments, Liberal and Conservative. Yet – we did not choose that war. The war is not only in Ukraine, somewhere very far away. The war is at the borders of NATO countries to whom we have an obligation. We either support the Ukrainian army, which is much smaller than that of the Russian aggressor – or we might end up doing the fighting ourselves if Russians overcome their defenses and attack NATO country or countries.  Remember a lesson from the 2 world War – if Europe (France and England) and the USA attacked Hitler when he invaded with almost all his armies Poland, maybe the war would not lasted almost six years but only a year or two. And maybe millions of people would have survived it. Just saying. Sometimes – sadly – starting a war against an evil aggressor makes the war shorter and less bloody. Now the ‘hitler’s name is Putin.  (Don’t forget that Stalin’s Russia was Hitler’s ally and invaded Poland from the East two weeks after Hitler started his invasion. If not that Hitler two years later changed his mind and attacked Russia – Stalin would have stayed by Germany’s side)
  3. The global crisis of economies, raising poverty and hunger.

Challenges in 2024

  1. This time the one that is unavoidable. One that dwarfs every other challenge. Climate change. One that can’t be stopped because we are not able to stop or reverse cosmic forces, forces of the Universe. Earth is not a world in itself. It is part of our solar system, our galaxy, and part of the Cosmos known and unknown.  Earth is a ‘living’ thing. Never stopped being one. Constantly changing its form, shape, and look. Just in a different time frame than our human perception. But from time to time it speeds up. It has been done many times before. Usually with very disastrous effects for the life forms, that exist in such times. Then life comes back, some species survive, and some new ones emerge. But one life form became so powerful in the last million or so years that affected that normal, cosmic timeframe. People. We. We can’t stop that change. But we shouldn’t speed it up, as we do.  This time it is not freezing in glaciers, not gigantic volcano eruptions followed by hundreds of years of darkness and acid monsoons. This time it is simply warming. 2003 was already the warmest in kept records. According to geological archeologists, it reached the level last seen 100,000 years ago. That will affect the entire planet, all humankind. It couldn’t care less about any states, borders, or nations. By acting accordingly, wise, and understanding the truly existential nature of that change we might have a chance to adapt, to survive, maybe even flourish later.  But we must. We. Everyone. Governments and international organizations can’t do that for us this time. We must elect only politicians, who are very serious about it, who accept that challenge as the most important one, who follow the plan and do not change it come every election. We can’t say: it must be China most; India most, Brazil first; Europe, Africa, and on and on. No. It must be Canada’s first in Canada. Yes, nations should develop and plan globally. But we can’t afford the time when all agree. We must do now, here. And it will cost money. Will cost us. Les if we start now, more if we start five years from now. By us, I mean us individually, not just some government in some town called Ottawa. Traditional oil-driven or coal-driven energy should be more expensive. And you can’t expect that all the costs will be covered by the government. If the government covers the full cost it means it will cut other services. You know that arithmetic very well. The National Bank doesn’t really just print money. If we fail that test and we will speed up the warming process everything else stops having any sense. Millions of people will die of starvation, hundreds of millions will become poor and desolate, and immigration will just overcome any national borders and border walls. It will be chaos on many fronts. Forest fires and floods? You have not seen anything, yet. Some nation-states are already disappearing in front of our own eyes. I mean – they are truly sinking out of the map.
  2. Two wars that must be stopped by any means. I mean any. Russia must be punished so harshly by all allied states (Europe, North America, Australia, New Zealand, and any other true ally that we have) that would cripple their economy. That will stop the war much faster than any rockets or tanks sent to Ukraine (but we must continue to support Ukraine in the meantime before the sanctions are formed and executed). That is possible and is in our best interest. Current sanctions are just a patchwork of here and there and this and that. We can’t wait for the majority of the world to agree to that. It might never come. We must use our own strict ‘club’ of Western Powers of democratic states and do it fully, comprehensibly, and at once. It is possible and it is doable. We must demand it from our governments.

 Israel – the massacre of Palestinians must stop. No ceasefire, no ‘more careful killings’. This is insanity and it serves no one. Except for one person – the disgusting malfeasant and populist Netanyahu. Now a war criminal.  United States is acting in an abhorrent way aiding in the massacre of people, who already suffered unspeakable theft of land, opportunities, and basic dignity. I do understand that Israel is a linchpin of US policy in the Middle East. But it is all based on old times of rivalry between East (communism and USSR) and West.   But regardless of that anachronistic policy – it is in the best long-time interest of Israel to have peace with Palestinians. It is the only solution to lasting peace there. What happened in December with the atrocious Hamas attack – happened. It has been dealt with. It cannot justify the unspeakable horror of what is happening in the ruins of Gaza City and all other cities and towns in the Gaza Strip. It is abhorrent.  Our, Canadian government can’t be part of it. There is no room to be ‘a little pregnant’ in this conflict. Children and women are dying in hundreds daily, hospitals are bombed as they tend to the wounded and dying, and starvation is happening now.  No medicine, no fresh water, no fuel, no food. The trickle that is coming (never sure if it is coming, and aid trucks have been already bombed, too) is only a fraction of what is needed. It is truly insanity and I can’t understand that some of us are even trying to discuss it politely that maybe this or maybe that, that it is all very complicated. No. It is not complicated at all. It kills innocent people. In thousands. People, who were already suffering. Including suffering from Hamas hands. During the history (a very short one after all) of Israel, it gathered a lot of support. People knew and remembered what was Holocaust, what were pogroms. That Jews deserve their own state. Safe state. And now a lot of it evaporates in thin air. A normal person just watches with astonishment and disbelief. For the sake of not only Palestinians (but mostly for them because they are being massacred) but also the secured and respected Israel – stop it. Kick Netanyahu to the garbage bin of history and restore peace. Both nations deserve it.

  • Last but not least – India. The largest democracy in the world. But is it? The USA wants it to be a counterbalance to China’s ambitions in Asia. I don’t trust this guy at all. Arrogant, populist, and ethno-religious chauvinist. I think that he is the worst that could have happened to this amazing subcontinent with thousands of years of history. How can you have a democracy if the leader is an authoritarian trumpist? Ask me, a Canadian Pole who observed from Canada for the last 10 years the democratically elected government of populists, religious fanatics, and idiots in Poland. They lost power in massive elections and popular protests in October last year. Now is January. It is absurd what is happening now in Poland. The party that lost occupies buildings in Warsaw, occupies the Public TV (equivalent to CBC in Canada), and daily emits anti-government programs. There is legal chaos as part of the Judiciary was chosen by the former chauvinistic government and wants to stop the new government from any normal governance. Democracy is not a panacea for everything. It works only if everyone respects the same rules. Not only the rules it likes.

OK, it looks like the morning is lurking in my window. Time to go to bed.  Enough for today. Good night and sleep well. Hope you can after reading this, LOL.

Kiedy giną poeci …

Wojna na Ukrainie nie ustaje, nie milkną działa ni syk rakiet wystrzeliwanych przez rosyjskiego napastnika. Nowy rok niczego tam nie zmienił. Step płonie nie zachodami słońca a pożarami domów ostrzelanych przez wroga.

W Równem, pięknym starym mieście starej Rzeczypospolitej Obojga Narodów urodził się w 1990 roku Maksym Krywcow. Ukraiński poeta i żołnierz wolnej, suwerennej Ukrainy.

Gdy czytałem o jego śmierci, przesuwały się mi przed oczyma cienie innych młodych poetów, z wielkiej wojny sprzed blisko dziewięćdziesięciu laty: Baczyńskiego o pięknych oczach daleko widzących, Gajcego, Kowalczyka … . O śmierci Krywcowa dowiedziałem się z zapisu Anety Kamińskiej, tłumaczki jego wierszy na jezyk polski. Właśnie mial ukazać się tomik jego wierszy w jej przekładzie. Ukaże się w wydawnictwie “Pogranicze’. Ale już nie ukaże się inny, następny. Nie będzie nowych wierszy. Kamińska, sama będąc poetką, pisała o wojnie, o Maksymie swoje wiersze. Jeden, bardzo znamienny tu przytoczę:

rosja wysyła na wojnę bandytów

wyciągniętych z więzień

a ukraina poetów

historyków muzyków

komentuje zbigniew

a ja jestem mu głęboko wdzięczna

że to nie ja muszę napisać

te słowa

Warszawa, 7 stycznia 2024

i fragment jeden jeszcze, który wyjątkowo jedną metaforą mnie uderzył:

widzę jak artur

zamieszcza na facebooku

ostatni wiersz maksyma

o tym jak to zakwitnie na wiosnę fiołkami

Kiedyś, pewnie będą tym poległym chłopcom-poetom stawiać pomniki lub tablice pamiątkowe. Ale to nic nie pomoże. Nowych wierszy już nie napiszą.

Maksymie Krywcowie- nie wiem czy drogi nasze by się kiedykolwiek skrzyżowały. Czy kiedykolwiek bym czytał Twoje wiersze. Czy Ty byś czytał moje. Znaczenia to nie ma zresztą. Ktoś czyta i czytać bedzie Twoje, ktoś zdaje się czyta moje. Dlatego ci bandyci rosyjscy niech będą przeklęci na zawsze. Bo rozstrzelać człowieka to rzecz podła – ale rozstrzelać nowe wiersze, które już nigdy nie będą czytane przez nikogo, to rzecz najpodlejsza, barbarzyńska.

W ostatnich godzinach życia napisał wiersz ostatni. Kończył życzeniem:

żeby już szybciej była wiosna

żeby wreszcie

zakwitnąć

fiołkami  (tł. A.K)

Tobie więc ten ofiaruję dziś, napisany po wiadomości o Twojej śmierci. I chyba naturalne mam uczucie, że wolałbym tego wiersza nie napisać. By go nikt nigdy nie czytał. Byś Ty mógł dalej pisać wiersze. Byś kwitł nimi, jak fiołkami.

Brzemię

pamięci poety Maksyma Kruwcowa, który poległ na Ukrainie

Brzemienna jest ziemia

falująca zagonami złotych zbóż,

warkoczami chabrów

w modrych czapeczkach, kolczykach, koralach.

Zroszona kroplami

krwi czerwonej od stepowych maków.

Okrutna jest ziemia

dudniąca zagonem gąsienic czołgów,

nocą oświetlana

warkoczem rakietowych meteorów.

Step pełen kurhanów

tulących szkieleciki martwych fiołków.

Czy bogowie jeszcze płaczą,

gdy ginie poeta?

(B. Pacak-Gamalski, 08.01.2024)