Bez Ciebie nie byłoby nas, bez nas nie byłoby mnie. Twój pełen dobroci uśmiech był jak wiosenny bez. Cichy, zwykły, nie pretensjonalny, nie sceniczny – a pełen wiosennej woni życia. Moja Primavera.
Rok temu zginął w Gazie wybitny talent literacki Palestyny – Refaat Alareer. Był znawcą historii i literatury islamskiej, arabskiej, palestyńskiej i angielskiej. Ukończył Uniwersytet Islamski w Gazie i brytyjski London University w Anglii.
W dniu swej śmierci z rąk izraelskich żołnierzy Alareer miał ledwie 43 lata. Wraz z nim zginął jego brat, siostra i ich dzieci. Nigdy już nie napisze kolejnego wiersza – ale też jego wiersze nigdy nie zamilkną. Paradoks wojny i zbrodni wojennych – oprawców po latach nikt nie pamięta, ale poetów i ich wiersze się nie zapomina.
Poniższe tłumaczenie jest ze zbioru “If I must die” opracowanego przez Jousefa Aljamala.
Jeśli muszę zginąć,
ty musisz przetrwać
by opowiedzieć o mnie
sprzedać moje rzeczy
kupić jakiś całun
z wiązadełkami,
(aby był biały z długim ogonem)
i niech dziecko, gdzieś w Gazie
patrząc niebu w oczy
oczekując swego ojca znikającego w wybuchu –
a nie żegnał nikogo
nawet własnego ciała
nawet siebie –
ujrzy latawiec, mój który zrobiłeś, szybujący wysoko
Porządkując (znowu, niestety) szpargały natknąłem się na kilka ,paluszków pamięci’ (tej komputerowej, nie ręcznej). Różne tam rzeczy były zapisane, niektóre bardzo prywatne więc nie zdradzę. Ale na jednym nic … prócz wiersza niedokończonego kiedyś. Nie pamiętam już kiedy, bo daty na ogół daję po ostatnim wersie, a ten bez ostatniego, jakby w połowie przerwany. Nie starszy niż dekadę, bo pamiętam dlaczego powstał. To zebrałem się i dokończyłem. Jakże by tak sierotkę samą sobie zostawić?