Beach time season officially opened

Beach time season officially opened

It was rather late time of the day, but nonetheless I boarded the comfortable coach (with modern mechanical horses under the hood, LOL) of my travelling companion and off we went to our favorable place – South Surrey Crescent Beach. Of course to the wild part of rocky beaches for naturalist (yeah, the ones, who walk and swim void of single piece of clothing).

Water was clear as crystal, cool but very friendly. Love that spot. Afterwards we went for gorgeous paths on natural meadows and marches at the other end of the beach. It’s truly marvelous – remember and respect the rules: it is protected and very delicate area. Follow strictly only the narrow walkways and do not stray into the meadows – the meadows are the kingdom of many little birds, who nest there. There is not many meadows like that in the vicinity of large cities, so do respect it. I was overjoyed.

Sezon plażowo-pływacki rozpoczęty oficjalnie. Pojechaliśmy z przyjacielem wczoraj późnym popołudniem do ulubionej plaży Crescent Beach w South Surrey. Naturalnie na plażę golasów, na kamlotach. Ale woda tam jest cudowna, czysta, nie ma przepełnienia i prawie zawsze wszyscy obok to starzy bywalcy i bardzo respektujący otoczenie i sąsiadów.. Woda zimna jeszcze ale już po pierwszym lekkim szoku bardzo miła do pływania, nurkowania. W odróżnieniu od plaż w Vancouverze wokół English Bay, które tej przezroczystośi i bogactwa morskiej flory i fauny nie posiadają.

Po kąpieli podjechaliśmy, już przy początkach kolorów zachodu słońca, na przeurocze łąki i mokradła drugiego końca Crescent. To tereny pod ochroną, rezerwaty flory i fauny brzegowej. Bajeczne kwiaty i krzewy jakie trudno w pielęgnowanych ogrodach miejskich znaleźć. I ta masa ptasiej drobnicy, która w tych łąkach uwinęła sobie gniazdka. Proszę więc nie schodzić ze ścieżek w te łąki, bo to tak jakby włazić w eleganckie salony w upapranych błotem walonkach. Ten spacer najbardziej mnie zachwycił, bo łąki kocham.