Proszę Szanownego Państwa – niech wam się nie wydaje bynajmniej, że człowiek prym wiedzie w erotycznych eskapadach, wzdychaniach i ochach w Siódmym Niebie ziemskich pożądań.

A kudy! Natura, gdy wpadnie w więzy chuci o zachodzie słońca – to dopiero chuci żądza!

Takoż i wczorajsza eskapada popołudniowa na kąpiel w bajecznej wodzie zatoki w Crescent Beach. Orły nad głowami, cudownie orzeźwiająca głęboka zielono-stalowa woda, nagrzane głazy i kamienie na brzegu, smażące się w słońcu półdupki nagusów to nic jeszcze, to nie żądza ani chuć – to wzdychania i marzenia dość niezgrabnych istoto ludzkich. Natura o zachodzie – to dopiero orgie niekończące się. Porywające w swoim wieczornym spektaklu kolorów i kształtów! Szerokie rozlewiska Nikomekl River kilka kilometrów za Crescent Beach – to raj przyrody równy Ogrodom Semiramidy.

Leave a comment