Bogumił Pacak-Gamalski

Nocą jacyś tacy (pewnie cwaniacy) przylecieli i most ukradli. Był i ni ma. Koniec, kropka.

Tak, można by zacząć żartobliwie. Ale to nie żart (choć nikt nie ‘ukradł’) – charakterystyczny, półkolisty kształt czerwono-rdzawego łuku mostu był od prawie wieku najbardziej bodaj znanym widokiem dla milionów ludzi. I miliony nim codziennie lub czasami przejeżdżało samochodami.  Ci z wielkiego Surrey jadący do pracy lub na zakupy na prawy brzeg, czy ci jadący z New West, Vancouveru i wszystkich miast prawobrzeżnych jadący na lewy brzeg: do Surrey, na spacery do White Rock lub do Doliny (Langley, Abbotsford, Hope i reszty Kanady). A było to siedmnaście lat zanim zbudowao Most Granville w Vancuoverze.

Nic dziwnego – to najstarsze (jeśli pominąć krótka bardzo historię mostu dla samochodów na moście kolejowym –o tym poniżej dwa słowa) połączenie nie tylko Surrey i Vancouveru. W tym miescu właśnie istniała przeprawa od początków osadnictwa białego człowieka  w Lower Mainland. Stąd, przy lewym brzegu Fraser w osadzie Brownsville było połączenie czółnem na brzeg prawy, do New Westminster, jego stacji kolejowej i do portu morskiego. Przyjeżdżali tu wozami z towarem nie tylko farmerzy z dzisiejszego Surrey i Doliny, ale i farmerzy z USA trasą dilżansową (Coach Road), resztki tej trasy to dzisiejsza Old Yale Road. I właśnie tą osadę Brownsville wybrano na miejsce, gdzie rozpoczęo konstrukcję nowego mostu, w sąsiedztwie starszego mostu kolejowego (ciekawostką jest, że ten do dziś istniejący most kolejowy przez pierwsze kilka lat miał dwa pokłady – na dolnym była droga dla samochodów, czyli był pierwszym historycznie rzecz ujmując. Ale Pattullo był pierwszym całkowicie zaprojektowanym z myślą o ruchu samochodowym.

Most otworzono w roku 1937. Trudno by znależć kogokolwiek dzisiaj, kto widziałby lewy lub prawy brzeg bez tej charakterystycznej, półkolistej czerwonej konstrukcji zawiaszonej nad rzeką. Choć jacyś 96-100 latkowie mogliby. Jeśli wczesne dzieciństwo spędzili w New Westminster lub w Brownsville – jest to możliwe.

Ja osobiście pamiętam go od ponad trzydziestu lat, czyli od mojej przeprowadzki z Alberty do Lower Mainland. Sam pokład mostu ciągle jest, choć systematycznie rozmontowywany, ale bez tego z daleka widącego wielkiego przęsła i jego charaktrystycznego koloru – przestał być mostem, tak jak samochód bez podwozia nie jest samochodem. Został zwykłą kladką, która lada moment zniknie.

Poniżej fotoreportaż z zamknięcia tej ciekawej historii rzeki, jej dwóch brzegów. I raz jeszcze przypomnienia wagi tej rzeki dla powstania, rozwoju i istnienia tej olbrzymiej, tętniącej życiem aglomeracji Greater Vancouver. Rzeki, która ciągle jest bardzo pracowitym szlakiem handlowym, przemysłowym. I żywym – jeszcze dziś wczesnym popołudniem chodząc wzdłuż jej brzegu zauważyłem rzucające się w jej nucie dwa jesiotry. Bo to też dom dla tych prawdziwie prehistorycznych ryb.

Chciałoby się przypomnieć słowa wielokroć zapisywane w ulubionych przeze mnie „Dziennikach” Zofii Nałkowskiej: I znów zaszła zmiana w polu mojego widzenia…

… a tak wyglądał w dniach glorii

Leave a Reply